[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Gdzie Sybilla? Czyście ją uratowali, mistrzu? Powiedzcie tylko,gdzie ona jest, a wyrąbię sobie drogę do niej rapierem. Możesz się już o nią nie martwić, chłopcze.Dzięki danej mimocy wiem, że królowa do końca życia będzie się nią bardzo troskliwieopiekować.Tymczasem Katarzyna schodziła w pośpiechu do podziemi, omia-tając jedwabną suknią wąskie schody.Towarzyszyło jej dwóch robot-ników z kilofami i gwardzista niosący pochodnię.Przeszli przeznajgłębszą piwnicę, w której stały okryte kurzem beczki z winem, istanęli przed świeżo wymurowaną ścianą zasłaniającą wejście doskładziku, w którym przechowywano dawniej najrzadsze, wybranegatunki i roczniki win.Jedna z cegieł została wypchnięta z muru i leżałaroztrzaskana na kamiennej posadzce.Zza ściany dochodziło gorącz-kowe skrobanie. Nieposłuszeństwo, zwykłe nieposłuszeństwo  mruknęłakrólowa widząc w świetle pochodni wyłupaną cegłę. Ciekawe, jakzamierzała sforsować następne zamknięte drzwi.A w ogóle jak śmiałasprzeciwiać się mojej woli? To ja stanowię tu prawo.Ruchem ręki wskazała prostokąt nowych cegieł. Zburzcie tę ścianę  poleciła robotnikom.Gdy ucichł huk kilofów, nowy odcinek muru leżał w gruzach, ablask pochodni ujawnił, że drzwi do loszku zostały wyjęte z zawiasów ileżą na ziemi, przywalone kawałkami cegieł.W pomieszczeniu pano-wał straszliwy nieład.Z kąta wychylała się oszołomiona i niezbyt przy-tomna twarz obszarpanej, brudnej młodej kobiety.Dziewczyna wyko-rzystała do ataku na mur każdy twardy przedmiot, każdy kawałekmetalu, jaki zdołała znalezć  szpilki przytrzymujące kryzę, listwygorsetu, pucharek i lichtarz, który nie wytrzymał tak brutalnego trak-towania i rozpadł się na części.W zakrwawionej, owiniętej strzępami367 halki dłoni ściskała żelazny szpikulec, najwyrazniej nie mając za-miaru poddać się bez walki. Kiepsko wyglądasz  odezwała się królowa. Mam na-dzieję, że nie nawdychałaś się zbyt wiele ceglanego pyłu.To szkodzina płuca. Zamurowywanie żywcem też jest bardzo szkodliwe dla zdrowia odparłam sarkastycznie. Ależ, drogie dziecko, to była tylko taka mała próba, którejchciałam cię poddać.Próba.lojalności. Wzrok królowej uciekł wbok, jakby szukała w myśli bardziej przekonującego kłamstwa. P r ó b a ?  wrzasnęłam z urazą. Zamurowałaś mnie, pani,żeby poddać mnie próbie? Tak.Chciałam sprawdzić, czy jesteś godna.Bardzo proszę,odłóż ten szpikulec i podaj mi kuferek, który stoi tam w kącie.Muszębezzwłocznie zrobić coś bardzo ważnego. Godna czego?  spytałam i ostrożnie sięgnęłam po kuferek niespuszczając z niej oczu.Nie miałam zamiaru odłożyć złamanegolichtarza.Powoli, nieufnie podałam królowej sponiewieraną, przebitągwozdziami szkatułę Menandra. Chcę cię wynagrodzić za.za milczenie.Najpierw jednakmusiałam unaocznić ci moją potęgę.Nagroda będzie hojna, ale o tympomówimy za chwilę.Wyjęła kawałek pergaminu i zaczęła odczytywać nad szkatułądziwaczne sylaby, robiąc przy tym znak krzyża i machając ręką w koło.Niezrozumiałą przemowę zakończył jeszcze jeden, mgliście obscenicz-ny gest. Nareszcie  oznajmiła z westchnieniem. Zapieczętowałamjego moc.Sprawdzmy, czy to działa. Gwałtownie zakolebałaskrzynką w przód i w tył. Nie przeszkadzaj.Myślę  dobiegł z wewnątrz cichy, zgrzy-tliwy głos. Obudz się, obudz się, stara mumio! Mam kilka życzeń! zawołała królowa. Nie zawracaj mi głowy swoimi życzeniami.Odejdz.Jestemzajęty  rzekł Menander. Znakomicie.Po tylu wiekach ja, Katarzyna Medycejska, unie-szkodliwiłam tę przeklętą nieśmiertelną głowę. Królowa byłabardzo z siebie zadowolona.Tak bardzo zadowolona, że nie dostrzegłamojego cynicznego uśmiechu.Zresztą w lochu i tak było ciemno.368  Skończyłaś, pani?  zapytałam kwaśno.Czułam się śmiertelnie wyczerpana. Moja droga, stanowczo powinnaś popracować nad swoimimanierami  powiedziała królowa. Jak to dobrze, że jestem po-błażliwą władczynią.Planowałam.zaraz, zaraz, który to jest wol-ny? Chyba Beauvoir [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum