[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Nie poruszyło cię to, że zabiła?48RLT  Stało się to tak szybko i sprawnie.Po prostu zrobiła swoje, rozumiesz?Gdybym się tego spodziewała, gdybym miała czas, żeby się zastanowić, możezareagowałabym inaczej.Westchnęła lekko, dotykając ronda kapelusza. Cielę było takie śliczne, z kwiatkami na łbie.Jednak życie to walka i wtym przypadku rozegrała się w ciągu kilku sekund.Może to dziwnie zabrzmi,ale było w tym coś z aktu rytualnego.Umilkła, żeby otrzeć pot z czoła. Będąc tam, widząc to, upewniłam się, że wiem, czym chcę sięzajmować i czego muszę się w tym celu nauczyć.Zrobiłam zdjęcia.Przed, wtrakcie i po. Kochanie, może to dziwaczne jak na kogoś, kto hoduje bydło na ubój,ale chyba nie chciałabym oglądać, jak puma pożera cielę bizona.Lil z uśmiechem wróciła do kopania. Wiedziałaś, czego chcesz, kim pragniesz być, gdy byłaś w moimwieku? Nie miałam bladego pojęcia. Jenna przykucnęła i wyrwała chwastyspomiędzy strzępiastych liści marchwi.Ręce miała sprawne, a ciało smukłe igibkie jak córka. Ale jakoś po roku zjawił się tu twój ojciec.Rzucił mi toswoje zawadiackie spojrzenie i już wiedziałam, że pragnę jego, więc nie miałw tej kwestii dużego wyboru. A gdyby chciał wrócić na wschód? Pojechałabym z nim.Nie kochałam jeszcze wtedy tej ziemi.Ważny byłtylko on i chyba pokochałam to miejsce razem z nim. Jenna zsunęła kapeluszna tył głowy, spojrzała na rządki marchwi i fasoli, na młode pomidory, a potem49RLT na pola zbóż i soi, na pastwiska. Myślę, że ty je pokochałaś, gdy tylkoprzyszłaś na świat. Nie wiem, gdzie rzuci mnie los.Tak wiele chciałabym się nauczyć izobaczyć.Ale zawsze będę tu wracać. Liczę na to. Jenna wstała. Daj mi motykę, idz do domu i się umyj.Ja jeszcze tu popracuję, a potem pomożesz mi przy kolacji.Lil ruszyła w stronę domu.Zdjęła po drodze kapelusz, żeby otrzepać go zpyłu o spodnie, zanim wejdzie do środka.Marzyła o gorącym długimprysznicu.Pomyślała, że gdy już pomoże matce w kuchni, porobi notatki ispisze swoje obserwacje.A jutro zawiezie film do miasta i odda do wywołania.Wśród rzeczy, na które oszczędzała, był aparat cyfrowy, ostatnia nowość.I laptop  dodała w myślach.Przyznano jej stypendium, które miało pokryćwydatki na studia, ale wiedziała, że na wszystko nie starczy.Czesne, akademik, opłaty za ćwiczenia, podręczniki, dojazdy.Zbierze siętego.Dochodziła już prawie do domu, gdy usłyszała warkot silnika.Blisko,oceniła, już na terenie farmy.Obeszła dom, żeby zobaczyć, kto jedzie idlaczego z takim hałasem.Oparła ręce na biodrach, gdy zobaczyła na drodze motocykl.Motocykliści jezdzili po okolicy regularnie, zwłaszcza latem.Od czasu doczasu jeden czy drugi zapuszczał się tutaj, żeby zapytać o drogę albo o pracęna kilka dni.Większość zajeżdżała jednak bardziej niepewnie, pomyślała Lil,podczas gdy ten pruł prosto, jakby.Kask i gogle zasłaniały mu włosy i większą część twarzy.Ale ustarozciągnęły się w uśmiechu i Lil już wiedziała.Zmiejąc się głośno, wybiegłamu naprzeciw.On zatrzymał motocykl za pikapem ojca i przerzucił nogę nad50RLT ramą, odpinając jednocześnie kask.Położył go na siodełku, odwrócił się izłapał ją niemal w powietrzu. Coop!  Przytuliła się do niego mocno, gdy okręcił się z nią w miejscu. Przyjechałeś. Powiedziałem, że przyjadę. Może. Zciskając go, poczuła, że coś w niej wzbiera, jakby falagorąca.Był inny.Dojrzał.Nabrał tężyzny, tak że pomyślała o nim jak omężczyznie, nie o chłopcu. Powiedziałem i jestem. Postawił ją na ziemi i przyjrzał jej sięuważnie, wciąż uśmiechnięty. Urosłaś. Trochę.Ale chyba już na tym się skończy.Ty też się zmieniłeś.Był wyższy i potężniejszy, a kilkudniowy zarost przydawał mu seksapilu oceniła.Włosy, dłuższe, niż gdy widziała go ostatnim razem, wiły mu sięwokół twarzy, tak że jasnoniebieskie oczy wydawały się jeszcze bardziejprzejrzyste, wyrazistsze.Znowu zrobiło jej się gorąco.Odwrócił się, żeby spojrzeć na dom, i wziął ją za rękę. Wygląda tak samo jak dawniej.Okiennice są odmalowane, ale pozatym wygląda tak samo.Ty natomiast nie  pomyślała.Niezupełnie. Od kiedy tu jesteś? Nikt nie mówił, że przyjechałeś. Od dziesięciu sekund.Zadzwoniłem do dziadków, kiedy dotarłem doSioux Falls, ale powiedziałem im, żeby nic wam nie mówili. Puścił jej dłoń,ale zaraz objął Lil ramieniem. Chciałem zrobić ci niespodziankę. Udało ci się.Naprawdę. Przyjechałem najpierw tu [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum