[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Schylił się i pobieżnie przyjrzał się ciału.Nie skomentował, że miałozłamaną rękę i ranę kłutą. Chyba miał pan tu kłopoty. Wzrok zatrzymał się na broni leżącej napiasku.Wyciągnął własne wnioski. Szkoda, że nie stanie przed sądem. Szkoda  zgodził się Nick. Widzę, że upuścił pan broń podczas próby zatrzymania. Tak to mniej więcej było. Pańskie zadanie jest zakończone? Zgadza się. Proszę przyjąć wyrazy wdzięczności, panie Gregoras.I gratulacje uśmiechnął się, patrząc na Morgan. Zabiorę teraz miss James do domu.Dobranoc, panie kapitanie.142RS Morgan oparła głowę na ramieniu Nicka i tak szli w kierunkukamiennych schodków. Tylko popatrz, gwiazdy bledną  westchnęła.Cały lęk i niepokójzniknęły bez śladu, podobnie jak wątpliwości. Mam wrażenie, że całe życieczekałam na ten jeden wschód słońca. Mówiono mi, że chcesz pojechać do Wenecji i pływać gondolą. To Andrew ci powiedział. Mówił też o Kornwalii i Polach Elizejskich. Muszę też się nauczyć, jak walczyć ze słabościami  mruknęła. Nie mam łatwego charakteru, Morgan. Nie masz.Niełatwo było mu wyrzucić z siebie te słowa.Dziwił się, iż sądził, że tobędzie łatwe. Wiesz już o mnie to, co najgorsze.Często jestem niedelikatny iwymagający. Jestem ostatnią osobą, która mogłaby się z tym nie zgodzić.Czuł się niezręcznie.I bał się.Czy kobieta może przyjąć wyrazy miłościpo tym, jak zobaczyła, że zabił? Morgan. O co chodzi, Nick? Twoje ramię. Nie! Diabolos, posłuchaj mnie! Nick, jeżeli pozwolisz mi zaprowadzić się do domu i obejrzeć twojeramię. Moje ramię to drobiazg, Afrodyto. Nie dla mnie.Zatrzymał się przed wejściem na schodki.143RS  Morgan.Będę trudnym i nieznośnym mężem, ale nie będziesz sięnudzić.Kocham cię dostatecznie mocno, by pozwolić ci się wspinać po górach.Dostatecznie mocno, by wspinać się po nich razem z tobą, jeżeli to jest to,czego pragniesz.Otrzezwiała w jednej chwili.Otworzyła usta, ale nie była w staniewykrztusić ani słowa. Do cholery, Morgan, powiedz coś! Na miłość boską, powiedz tak!Zcisnął ją za ramiona.Wiedziała, że za chwilę zacznie nią potrząsać.Alew oczach obok złości miał coś jeszcze.Zobaczyła wątpliwości, lęk, zmęczenie. Nie dasz?  szepnęła. Nie  wzmocnił uścisk. Nie dam.Zabrałaś mi serce.Nie wyjedzieszbez niego. Sądzisz, że mogłabym chodzić po górach bez ciebie?  Przytuliła się doniego, czując jak zadrżał. Chodzmy do domu.144RS [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum