[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Niemyślał o zaspokojeniu pragnienia, choć było ono dojmujące.Przede wszystkim chciał ukoić i pocieszyć Grace.Należało sięjej to.- Przestań - zdołała wreszcie wyszeptać.Od pocałunku plątały się jej myśli, a ciało zareagowało jednoznacznie.Było tego zbyt wiele.Odsunęła się od Setha, odeszła i stanęła nieruchomo, wpatrując się w wąski pasek trawy,dopóki nie odzyskała równowagi ducha.- Co się dzieje, że nie potrafimy reagować równocześnie? - TAJEMNICZA GWIAZDA 103zastanawiał się na głos Seth.- Dlaczego tak trudno jest postępować właściwie?- Nie mam pojęcia.Grace odwróciła się w stronę Setha i zaczęła mu sięprzyglądać.Nie po raz pierwszy uznała, że jest atrakcyjny.Z ciemnymi włosami i wyrazistymi rysami twarzy, o zdumiewających, złotych, teraz ciepłych w wyrazie oczach.Przez jej życie przewinęło się wielu atrakcyjnych mężczyzn.Nie zrobilina niej takiego wrażenia.Jaka tajemna moc tkwiła w tym człowieku, że potrafił zachwiać posadami jej dotychczasowegożycia?Milczał.- Niepokoi mnie pan, poruczniku Buchanan - powiedziała.Obdarzył Grace jednym ze swych rzadkich uśmiechów.- A więc oboje mamy ten sam problem, pani Fontaine.Przezpanią nie sypiam nocami.I ciągle o pani rozmyślam.Męczę sięjak nad układanką, do której mam wszystkie elementy, ale ichkształty się zmieniają, gdy tylko na nie spoglądam.I jeśli nawetuda się je ułożyć w poprawną całość lub człowiek jest przekonany, że mu się to udało, obraz ulega zmianie.- Seth, nie mam w sobie nic tajemniczego.- Jesteś najbardziej fascynującą kobietą jaką zdarzyło mi sięspotkać.- Gdy zaskoczona Grace uniosła brwi, lekko skrzywiłwargi.- To niezupełnie jest komplement, bo fascynacja pociągaza sobą rozczarowanie.- Podniósł się z ławki, ale nie zbliżył doGrace.- Powiedz, dlaczego byłaś tak bardzo zrozpaczona, gdyodnalazłem cię tutaj?- To wyłącznie sprawa osobista.- Głos Grace stał się znówsuchy i nieprzyjazny.- Utrzymanie jej w tajemnicy kosztujemnie sporo zachodu.- Czy pozostali Fontaine'owie wiedzą o twojej działalnościna rzecz chorych dzieci? 104 TAJEMNICZA GWIAZDANa twarzy Grace pojawiła się złość.Jej oczy zaczęły ciskaćbłyskawice.- Moja rodzina nie ma z tym nic wspólnego! Absolutnie nic.To nie jest jedna z tych rozdętych akcji charytatywnych, któreorganizują po to, żeby mieć dobrą prasę i ulgę podatkową.Fundacja i to, co robię w szpitalu, są wyłącznie moją sprawą.- Zauważyłem - spokojnie skomentował Seth.Fontaine'o-wie krzywdzili Grace znacznie bardziej, niż do tej pory sądził.I,co gorsza, ona się z tym godziła.- Dlaczego wybrałaś właśniedzieci?- Bo są bezbronne i niewinne - odparła bez chwili namysłu.Zamknęła oczy i westchnęła.- Ale dlaczego Spadającej Gwiazdy? Mam na myśli nazwęustanowionej przez ciebie fundacji.Chodzi o to, że gwiazdyspalają się i spadają zbyt szybko?A więc jednak rozumiał ją.Zaczynał widzieć, jaka naprawdęjest, pomyślała z wdzięcznością.- Sprawy szpitala nie mają nic wspólnego z dochodzeniem.Czemu mnie wypytujesz?- Bo się tobą interesuję.Obdarzyła go uśmiechem.Na wpół kokieteryjnym, a na wpółsarkastycznym.- Naprawdę? Nie wydawałeś się zainteresowany pójściemze mną do łóżka, kiedy cię o to prosiłam.Ale gdy tylko ujrzałeśmnie z dzieckiem na ręku, od razu zmieniłeś zdanie.- Podeszłado Setna i czubkiem palca powoli przeciągnęła w dół gorsukoszuli.- Jeśli więc, poruczniku, podniecają cię kobiety macierzyńskie, to.- Przestań, proszę.- Głos pozostawał nadal opanowany i spokojny.Seth przytrzymał rękę błądzącą po koszuli.- To głupie.I irytujące.Tam, w szpitalu, byłaś naturalna, nie stosowałaś swoichgierek.Odkryłem dlaczego.Bo ci na tych dzieciach zależy. TAJEMNICZA GWIAZDA 105- Tak.Ogromnie.Ale to nie robi ze mnie bohaterki i nieczyni mnie inną, niż byłam ostatniego wieczoru.- Odsunęłarękę.- Pragnę cię, Seth.Chcę iść z tobą do łóżka.Takie stawia-nie sprawy bardzo cię drażni.Uważasz, że zachowuję się zbytobcesowo i wulgarnie.A więc jednak wolałbyś, abym bawiła sięw te moje gierki, nie możesz temu zaprzeczyć.Chciałbyś, żebym najpierw broniła się i opierała, a dopiero potem łaskawiepozwoliła ci się zdobyć?%7łeby to było takie proste, pomyślał zgnębiony Seth.- A nie przyszło ci do głowy, że może chciałbym lepiej ciępoznać, zanim znajdziemy się w łóżku? Spędziłem wiele czasu,wpatrując się w twoją twarz na portrecie w salonie.Długo zastanawiałem się, jaka jesteś.Grace, ja też cię pożądam i pragnę sięz tobą kochać.Ale chcę także wiedzieć, z kim mam do czynienia.Dopasować wszystkie elementy układanki, aby się przekonać, jak wygląda całość.- Produkt końcowy może ci się nie spodobać - zauważyła.- Takiej ewentualności wykluczyć się nie da - przyznał.Grace nagle przyszła do głowy nowa myśl.- Dziś wieczorem będę gościem na koktajlu wydawanymprzez głównego sponsora szpitala.Tego spotkania opuścić niemogę.Mam propozycję.Pójdz ze mną, a potem zastanowimysię, jak spędzić resztę wieczoru.Starannie rozważał wszystkie za i przeciw, bo zdawał sobiesprawę, że ten krok może pociągnąć za sobą skutki, z jakimiłatwo się nie upora.Miał do czynienia z kobietą niezwykłą, ai sam nie należał do mężczyzn tuzinkowych.To, co działosię między nimi, mogło mieć dalekosiężne i poważne konsekwencje [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum