[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie powinnam była jej prowokować, a już tym bardziej niepowinnam była wyjść bez pożegnania.- Nie musisz przepraszać, podobnie jak Brianna, co zresztą już jej ranopowiedziałem.- Niall pogłaskał Maggie po policzku.- Maeve postanowiła byćw złym humorze, jeszcze zanim przyszła.Niczego nie sprowokowałaś.Niemożesz się obwiniać za sposób, w jaki Maeve postanowiła przejść przez życie,Maggie.- Tak czy siak, przykro mi, że wieczór był nieudany.- Nazwałabym go pouczającym - powiedziała ze spokojem Christine.- W to nie wątpię - zgodziła się Maggie.- Wujku Niall, czy słyszałeśkiedykolwiek, jak ona śpiewa?- Słyszałem.Zpiewała pięknie jak słowik, to pewne.I niepokojąco jakjedna z tych wielkich kocic w klatce w zoo.Nigdy nie była łatwym dzieckiem, Nora Roberts 240Maggie.Była szczęśliwa tylko wtedy, kiedy ludzie milkli i słuchali jej śpiewu.- A potem był Tom.- A potem był Tom.Z tego, co słyszałem, byli ślepi i głusi na wszystko,co się działo poza nimi.Być może także ślepi i głusi na samych siebie.-Pogłaskał ją wielką ręką po głowie.- Nie wykluczone, że żadne z nich niewiedziało, co czuje w głębi serca, dopóki nie zostali zmuszeni do związania sięna trwałe.A kiedy to się stało, rzeczywistość okazała się inna niż tegooczekiwali.I Maeve pogrążyła się w goryczy.- Czy myślisz, że gdyby się nie spotkali, byłaby inna?Uśmiechnął się nieznacznie i wykonał nieokreślony ruch ręką.- Płyniemy na falach losu, Maggie Mae.Dopiero gdy przestajemy się nanich unosić, stajemy się takimi, jakimi chcemy.- %7łal mi jej - powiedziała miękko Maggie.- Nigdy nie sądziłam, żebędzie mnie na to stać.- I dobrze, że tak do niej podchodzisz.- Pocałował Maggie w czoło.- ,A teraz zajmij się sobą i tym, co postanowiłaś.- Pracuję nad tym - uśmiechnęła się ponownie.- Ciężko nad tympracuję!Christine, zadowolona, że mają jeszcze odrobinę czasu, odezwała się:- Niall, bądz tak kochany i zostaw mnie na chwilę z Maggie.- Babskie rozmówki, tak? - Jego okrągła twarz pomarszczyła się wuśmiechu.- Nie śpieszcie się, pójdę się przejść.- A więc - zaczęła Christine, gdy tylko zamknęły się drzwi za Niallem -muszę się do czegoś przyznać.Nie poszłam od razu do salonu ze wszystkimi.Wróciłam, myśląc, że może uda mi się coś załagodzić.Maggie spuściła wzrok i wpatrywała się w podłogę.- Rozumiem.- Nie owijając sprawy w bawełnę, podsłuchiwałam.Musiałamzmobilizować wszystkie siły, by nie wpaść do pokoju i nie powiedzieć twojejmamie, co o tym myślę.- To tylko pogorszyłoby sprawę.- Tylko dlatego się powstrzymałam.choć mogłoby mi to sprawićwielką satysfakcję.- Christine objęła Maggie i lekko nią potrząsnęła.- Ona nie ma pojęcia, kogo ma w tobie.- Być może wie zbyt dobrze.Sprzedałam cząstkę siebie, ponieważ,podobnie jak ona, mam potrzebę posiadania więcej, niż mam.- Dużo zarobiłaś.- Czy zarobiłabym, czy otrzymałabym w prezencie, to niczego by niezmieniło.Pragnęłam się cieszyć z tego, co mam, pani Sweeney.Tak bardzotego pragnęłam, ponieważ w przeciwnym razie musiałabym się przyznać dotego, że nie mam dostatecznie dużo.%7łe mój ojciec zawiódł się na nas, bo Zrodzona z ognia 241zawiódł się.Dopóki Rogan nie przekroczył progu tych drzwi, :.byłamzadowolona, albo wmawiałam sobie, że mogę być zadowolona.Ale drzwizostały otwarte i zasmakowałam w tym.Przez cały tydzień nie zrobiłam anijednej porządnej pracy.- Dlaczego uważasz, że to z tego powodu?- Zapędził mnie w kozi róg, dlatego.Nie potrafię być już sobą, nie mogębyć już dłużej sobą.On to zmienił.Nie wiem, co robić.A przecież zawszewiedziałam.- Twoje prace płyną z twojego serca.To wie każdy, kto je widział.Może blokujesz swoje serce, Maggie.- Jeśli tak, to dlatego, że muszę.Nie zrobię tego, co ona.Ani tego, coojciec.Nie stanę się przyczyną nieszczęścia, ani jego ofiarą.- Uważam, że jesteś już ofiarą, moja droga Maggie.Masz poczucie winyz powodu odnoszonych sukcesów, a, co gorsze, karzesz się i za to, że w parzez sukcesem idzie ambicja.Uważam także, że nie pozwalasz sobie naokazywanie tego, co nosisz w sercu, ponieważ, jeśli raz to zrobisz, niepotrafisz się już z tego wycofać, a zatem, nawet kosztem własnego szczęścia,trzymasz to w sobie.Kochasz Rogana, prawda?- Nawet jeśli tak, to za jego sprawą.- Jestem pewna, że potrafi doskonale sprostać tej sytuacji.Maggie odwróciła się, by uporządkować narzędzia.- Nigdy jej nie spotkał.Myślę, że zrobiłam wszystko, żeby jej niespotkał i nie zobaczył, że jestem taka sama jak ona.Humorzasta, zła iniezadowolona.- I samotna - powiedziała delikatnie Christine, patrząc Maggie prosto woczy.- Ona jest samotna, Maggie, choć to tylko jej wina.- Podeszła bliżej iwzięła Maggie za rękę.- Nie znałam twojego ojca, ale na pewno masz w sobietakże dużo z niego.- Był marzycielem.Tak jak ja.- A twoja babcia, ze swoim bystrym umysłem i pogodnymusposobieniem.Ona także jest w tobie.I Niall, ze swą cudowną żądzą życia.Wszystko to jest w tobie.Ale to wszystko nie tworzy całości.Niall ma rację,Maggie.Naprawdę ma rację.Jesteś taka, jaką pragniesz być.- Myślałam, że tak jest.Myślałam, że dokładnie wiem, kim jestem i kimchcę być.A teraz wszystko pomieszało mi się w głowie.- Kiedy rozum nie daje ci odpowiedzi, lepiej posłuchać własnego serca.- Nie podoba mi się jego odpowiedz.- A zatem, moje drogie dziecko, możesz być absolutnie pewna, że to jestdobra odpowiedz - roześmiała się Christine. Nora Roberts 242ROZDZIAA DWUDZIESTYW połowie dnia samotność stała się nie do zniesienia.Rozbrzmiewaławokół niej jak tępe uderzenie werbli.Maggie ponownie sięgnęła podmuchawkę.Przed dwoma godzinami wrzuciła do przetopienia wydmuchanenaczynie.Wnikliwie przeglądała szkice, odrzucała jedne, wypróbowywała inne [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum