[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.I byłby im umknął bez żadnego wypadku, ale nie spodziewanie jeden koń o kamień się potknąwszy,związał się i padając, tak się w sznury zaplątał, że żadną miarą nie mógł powstać o własnych siłach.Walekaby mu dopomódz, musiał z kozła zeskoczyć.Nie trwało to długo, ledwie minutę, lecz już ten krótki czaswystarczył, żeby żydzi mogli się do nich zbliżyć.71  Halt!.Stój!.Tod dem Kerl!.(Zmierć łotrowi!)  dały się słyszeć głosy tuż za ich plecami.Położenie było krytyczne; jednej chwili nie można było stracić.Stanisław szybko powstał, aobróciwszy się wypalił po dwakroć w powietrze.Skutek strzałów był większy niż przewidywał.Konieżydowskie spłoszone nietylko hukiem lecz także błyskiem, rzuciły się gwałtownie w bok, poczem z dwóchwozów i dziesięciu ludzi utworzył się kłąb czarny, bezkształtny, jak olbrzym polip o stu ramionach, którywśród wrzasku i przekleństw, do rowu się stoczył.Młodzi ludzie pomknęli, a w ślad za nimi leciały krzyki. Gewałt!.Zabił!.Gewałt!.VI.Dawno nie było w powiecie, nawet w całym obwodzie takiego alarmu, jak po ucieczce Handzi zdomu rodzicielskiego.Ci, którzy nocą jezdzili na wyprawę, rzucili popłoch na całe żydostwo.Zdawało się, żenadszedł dzień sądu ostatecznego.Dziesięciu ich tam było mocnych i walecznych, a mimo to żaden z nichbez szwanku nie wyszedł.Kilku miało guzy na czołach, dwóch skarżyło się na ból w boku, jeden nogęwywichnął, jeden złamał sobie obojczyk, reszta opuściła pobojowisko w podartych chałatach.I każdy przysięgał, że śmiertelnie był ranny.Nad ranem Dwojra, Szmul i jego towarzysze zaalarmowali żandarmerję, sąd, starostwo, wszystkich,a zaś przed południem odszedł do Wiednia długi telegram z którego minister dowiedział się ku niemałemuswemu przerażeniu, że w Galicji rozpoczęły się okropne prześladowania żydów.Początek dotego dał niejakiStanisław Kuzma z Zabłocia, nauczyciel szkół publicznych, który uwiódłszy młodą nieletnią %7łydóweczkę,wywiózł ją następnie z domu rodzicielskiego i ukrył w klasztorze, gdzie ją niewątpliwie zmuszą do przyjęciachrztu.Minister wezwał na to telegraficznie prezydenta sądu, żeby tą sprawą zajął się energicznie i abyjemu samemu doniósł niezwłocznie o wyniku dochodzenia.Sędzia śledczy, któremu prezydent badanie rzeczy poruczył, należał do wiedeńskiej szkołyliberalnej, wychowanej i wykształconej przez żydów.Jej zwolennicy utrzymują, że żydem należy sięopiekować stokroć gorliwiej, niż każdym innym człowiekiem, żyd bowiem jest istotą na wskrośnieszczęśliwą, przez cały świat niesłusznie prześladowaną, która już dla tego samego, godną jest litości inajszlachetniejszego współczucia.Sędzia z takiemi przekonaniami, Stanisława, gdy ten przed nim stanął,przyjął jak prostego zbrodniarza, i mało brakowało, a byłby go kazał do więzienia wtrącić, zwłaszcza że kilkużydów przysięgło, że do nich strzelał.Zimna krew ani na chwilę Stanisława nie odstąpiła.Na wszystkiezarzuty odpowiadał tak jasno i przekonywająco, że niebawem sędzia zaczął powątpiewać o prawdziwościzeznań świadków żydowskich.Wkrótce też po przesłuchaniu pana Smolickiego, ks.Sylwestra i samej Handziw murach klasztornych, zagadka zupełnie się wyjaśniła.Stanisława uwolniono od oskarżenia.72 Dwojra z pośród wszystkich najbardziej nad tem bolała.Co do Herszka, ten był milczący, w sobiezamknięty.Jego zdania w tej sprawie drażliwej nikt nie słyszał, bo korzystając z przysługującego mu prawa,jako ojciec Handzi, uchylił się nawet od świadczenia.Niezwykła ta awantura, tak Stanisławowi, jak panu Smolickiemu i jego córce wiele sprawiłaprzykrości.Ciągłe podróże do miasta, świadczenia w sądzie i przysięgi, są to rzeczy dla spokojnychobywateli wielce nieprzyjemne; ale ponieważ każde złe musi w końcu wyjść na dobre, bo tak przysłowieutrzymuje, więc i ten wypadek miał spowodować miłe następstwa.Młodzi ludzie, zmuszeni okolicznościami widywać się teraz częściej niż przedtem, mieli sposobnośćzbliżyć się do siebie i lepiej zapoznać, a zaś pan Smolicki miał czas przypatrzeć się dobrze charakterowiStanisława, który w całej tej historii zachowywał się jak człowiek nawskróś szlachetny i pełen honoru [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum