[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Aria nigdy nie widziała, by ktoś płakał w takisposób.Tak zupełnie nieruchomo.Jakby Roar nie zdawał sobie sprawy, żeto się w ogóle dzieje. Jestem tutaj, Roar  powiedziała, siadając przy nim. Jestem przytobie.Zamknął powieki.Nie odpowiedział.Cierpiała, widząc go w takim stanie.Miała ochotę krzyczeć, ażochrypnie, nie mogła jednak zmusić go, żeby się odezwał.Kiedy będzie nato gotowy, Aria będzie tuż przy jego boku.Znalazła w swojej torbie koszulę na zmianę i podarła ją na kawałki.Owinęła swoje kolano, a potem nie pozostało jej już nic, jak tylko patrzeć,jak na jej oczach Roar umiera z rozpaczy.Przypomniała sobie, jak Liv, uśmiechając się sennie, pytała, czy toona jest ptakiem, czy może jej brat.Aria zatkała dłonią usta i zerwała się z miejsca.Biegła, mijająckrzewy i drzewa, żeby się oddalić, bo nie potrafiła płakać cicho, a niechciała, żeby przez nią Roar poczuł się jeszcze gorzej.Liv jutro wyszłaby za mąż albo uciekła z Roarem.Powinna byłazobaczyć Perry ego jako Wodza Krwi i zostać przyjaciółką Arii.Tak wieleplanów rozprysło się w jednej chwili.Aria przypomniała sobie, jak siedziała z Sable em w jadalni.Trzymała w dłoni nóż i bez przeszkód mogła ugodzić go w szyję.%7łałowała teraz, że tego nie zrobiła.Z zapuchniętymi oczami i kołaczącym sercem wróciła do Roara.Spał, opierając głowę na torbie.Aria znalazła Wizjer, próbując opanować kolejną falę łez.Gdyby Livgo nie ukradła, czy nadal by żyła? Czy żyłaby, gdyby Aria oddała goSable owi, kiedy stali na balkonie.Czuła mdłości na samą myśl o spotkaniu Hessa i Sable a.Ichumowa, by razem udać się do Wielkiego Błękitu, oznaczała porzuceniesetek niewinnych ludzi.Pomyślała o Talonie i Calebie oraz o reszcie swoich przyjaciół z Reverie.Czy zostaną wybrani? I co z Perrym,Cinderem i resztą Fal? Co z pozostałymi? Jedność miała się powtórzyći była jeszcze bardziej przerażająca, niż sobie wyobrażała.Myśląc o spotkaniu z Hessem, czuła, jak wszystko wywraca się jejw żołądku, ale musiała to zrobić.Skontaktowała go z Sable em.Wypełniłaswoją część zadania.Teraz on musi wypełnić swoją obietnicę, a jeśli jązawiedzie, Aria skontaktuje się z Sorenem.Nie obchodzi jej, jak to sięstanie.Musi odzyskać Talona.Czując, jak jej serce przyspiesza, Aria nałożyła Wizjer, któryprzylgnął do jej oczodołu.Nagrania zniknęły.Na ekranie pozostały jedynieikony Hessa i Sorena.Spróbowała połączyć się z Hessem i czekała.Niepojawił się.Potem wywołała Sorena.Również bez rezultatu. 35PEREGRINEPo powrocie z plaży Perry wspiął się na dach swojego domui patrzył, jak na niebie kotłuje się eter.Kiedy Kirra sobie poszła, wskoczyłdo morza, czując, że musi zmyć z siebie jej zapach.Przedzierał się przezfale, aż poczuł, jak pieką go mięśnie ramion, po czym wrócił do wioski.Był zmęczony, ale w głowie w końcu miał jasność.Kiedy położył się na dachówkach, nadal czuł w sobie ruchy fal.Zamknął oczy i pogrążył się w zamazanych wspomnieniach.Przypomniał sobie dzień, kiedy ojciec zabrał go na polowanie tegosamego popołudnia, gdy urodził się Talon.Perry miał wtedy jedenaście lat.Dzień był ciepły, a bryza sprawiała wrażenie delikatnej niczym oddech.Perry pamiętał odgłos ciężkich i pewnych kroków ojca, kiedy szli przezlas.Minęły godziny, zanim Perry zdał sobie sprawę, że ojciec nie tropiłzwierzyny i nie zwracał uwagi na zapachy.Zatrzymał się nagle i uklęknął,spoglądając Perry emu w oczy w rzadki dla siebie sposób.Na jego czoletańczyły plamki światła.Powiedział wtedy Perry emu, że miłość jest jakmorskie fale, czasem delikatna i dobra, czasem gwałtowna i straszna, alenie ma końca, jest silniejsza niż niebo i ziemia, i wszystko, co je dzieli. Mam nadzieję, że pewnego dnia  dodał ojciec  zrozumiesz,o czym mówię, i mi wybaczysz.Perry wiedział, jak to jest każdego dnia kłaść się do łóżkaw poczuciu winy.Nie było nic boleśniejszego, niż zranić kogoś, kogo siękocha.Perry zdał sobie sprawę, że rozumie to z powodu Vale a.Bezwzględu na to, jak bardzo będzie się starał, nadejdą chwile, kiedy nie udamu się powstrzymać tego, co gwałtowne i straszne dla jego plemienia.DlaArii.Dla własnego brata.Leżąc na dachu, postanowił, że dzień, o którym mówił jego ojciec,właśnie nadszedł.Dziś.Teraz.I wtedy przebaczył.Burza nadeszła przed świtem, wyrywając go z głębokiego, niosącegoodpoczynek snu.Eter zwijał się w spirale i jeszcze nigdy nie świecił takjasno.Perry wstał z łóżka, czując, jak gryzący, ostry, duszny zapach drażnijego skórę.Na zachodzie leje zderzały się z ziemią.Piszczący dzwiękuderzeń grzmiał mu w uszach, kiedy gęste spirale eteru wzbijały sięz powrotem w górę.Na południu dostrzegł kolejne.Nagle noc ożyła i pulsowała światłem. Złaz stamtąd, Perry!  krzyknął z dołu Gren.Ludzie w pośpiechuopuszczali swoje domy i przerażeni biegli do kantyny.Perry zaczął schodzić po drabinie.W połowie drogi wszystko zalałazaskakująca biel, która wprawiła powietrze w drżenie.Perry naprężył nogi,a kiedy przegapił jeden szczebel, spadł z drabiny prosto na ziemię.W centrum wioski szalał lej eteru, niszcząc dom Beara.Ziemiatrzęsła się Perry emu pod stopami.Jak sparaliżowany stał i patrzył naeksplozję pękających dachówek.Lej poderwał się w górę, a dach z hukiemzawalił z jednej strony.Perry zerwał się na nogi i popędził w stronę domu,przepychając się między ludzmi. Bear!  krzyczał. Molly!  Widział jedynie rumowisko głazóww dawnym miejscu drzwi i okna.Spod gruzów wydobywała się smużkadymu.Gdzieś pod spodem płonął ogień [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum