[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dzwo ni te le fon.Pan Re mon to wy usi łu je mnie prze ko nać, że po win nam się urwać z pra cy.Chce, że bym z nim po je cha ła do su per mar ke tu bu dow la ne go. Czy to rand ka? Na pla cu bu do wy?  pro wo ku ję, śmie jąc się ci chut ko, a w stro nę Ha nu sirzu cam:  No prze cież, że ra kie tą. Pro szę cię& Cho dzi o ko lor far by do sy pial ni.Po win naś sama wy brać.Uwiel biam jego nie śmia łość i lu bię się tro chę po dro czyć.Też chcia ła bym go zo ba czyć.Naj le piej na tych miast i gdzie kol wiek. Nie mogę, nie dam rady  tłu ma czę, nie od ry wa jąc wzro ku od ekra nu. Ale wiesz co?Gdy byś wpadł do biu ra, da ła bym ci wzor nik ko lo rów.To taka zga szo na, per ło wa zie leń.Nu mer 0394.Po ra dzisz so bie. Wiesz, wo lał bym z tobą, bo& Boo& ? Chcę cię zo ba czyć!  od wa żył się wresz cie. Ja też  uśmiech nę łam się w du szy. Bar dzo.Tyl ko że ja te raz& O Boże, hura, mam! w tym sa mym mo men cie od na la złam swo je wstęp ne pre zen ta cje.Jest! Jest pro jekt z drew nem.Za raz tro chę prze ro bię.Chce na osiem na stą, to bę dzie miał, pro szę bar dzo.Zmie nia my na we nge, niech się sta ry buja.Eg zo tycz na ele gan cja na Ma zow szu!  Hej, je steś? Będęwol na kwa drans po osiem na stej  de cy du ję. Pod je dziesz? Wy fru nę łam z biu ra do kład nie w za pla no wa nym cza sie, uprzed nio wrę czyw szy sze fo wi żą da ną wer sję pro jek tu.Sta rał się być uprzej my. Dzię ku ję. Po bież nie przej rzał ry sun ki i po ki wał gło wą. Wła śnie o to cho dzi ło.Dzię ku ję, pani Mar to.Nie ma to jak pod wład ny wy ko nu ją cy bez szem ra nia swo je po win no ści. Cho ler na sza ramysz ka! Bez wol na cipa! Po słusz na wy rob ni ca! De fekt mó zgu! , po mstu ję, zbie ga jąc poscho dach. Je steś zde ner wo wa na?  Ja cek przy trzy mał moją dłoń, za nim wsia dłam do auta. Zde ner wo wa na? Już nie.Prę dzej pod eks cy to wa na, lek ka, od prę żo na, szczę śli wa.Jed nak on za uwa żył.Nie pa mię tam, kie dy ktoś ostat nio za uwa żył, że coś mnie tra pi. Skąd że& Zo sta wi łam to za sobą, w biu rze  uśmie cham się nie pew nie. Oj, jaka kiep ska po ke rzyst ka. Usły sza łam tro skę w gło sie, za nim za mknął moje drzwi.Far bę za mó wi li śmy w ma łym skle pi ku przy dro dze, nie tra cąc cza su na prze mie rza nie ki lo me trów su per mar ke tu, dzię ki cze mu za osz czę dzi li śmy co naj mniej go dzi nę dla sie bie.Za nim do tar li śmy do cen trum, zdą ży łam wy pa plać o tym, co się zda rzy ło w biu rze. Zwiet nie się bro ni łaś  po wie dział po waż nie, wspie ra ją co. Wiesz, co w tym naj waż niej sze? %7łe by łaś prze ko na na o war to ści swo jej pra cy.Resz ta i tak nie na le ży do cie bie.Po trak tuj to w ten spo sób.Taki jest po dział ról.Po czu łam, jak spły wa ze mnie ca ło dzien ne na pię cie.Wy star czy mieć się z kim po dzie lić.Wy star czy, że ktoś we mnie wie rzy. My śla łam, że nie wyj dę stam tąd przed pół no cą  po skar ży łam się jesz cze, wy sia da jącz auta. Ale kie dy do mnie za dzwo ni łeś& Szczę ście, że za dzwo ni łeś.Wę dru je my No wym Zwia tem, póz niej Kra kow skim Przed mie ściem, pra wie pu stym o tejpo rze.Ja cek nie wy pusz cza mo jej dło ni. Ja kie to przy jem ne , od kry wam wzru szo na. Trzy ma my się za ręce?.Czu ję się jak nie grzecz na smar ku la na wa ga rach z chło pa kiem. Więc kie dy za dzwo ni łem, od razu się zna lazł sta ry pro jekt? Na tych miast  po twier dzi łam. Wi dzisz? Chcesz, pra gniesz, ma rzysz i za raz masz!  Ja cek uśmie cha się po swo je mu,w prze strzeń, i moc niej ści ska moją dłoń.Lu bię ten jego uśmiech [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum



 

lude("menu4/1.php") ?>