[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Odwrócił sięi zobaczył, że szamanka spogląda na niego uważnie, a oszołomienie na twarzy kontrastujez trzęsącym się i nagim ciałem. Skrzydlaty koń  wyjaśnił Obould.Tsinka opadła na stertę futer. Więcej niż koń.więcejniż skrzydlaty.Odwrócił się, pokiwał głową i zaczął spacerować. Tak.w tym tkwił błąd. Błąd? Jesteś Gruumshem.Jesteś doskonały. Nie doceniłem tej bestii  Obould odwrócił się do niej, uśmiechając się bardzo szeroko.Jak się okazuje, pegaz to coś więcej niż koń ze skrzydłami.Tsince opadła szczęka.Obould zaśmiał się z niej. Koń może być bystry, lecz ta istota to coś więcej  powiedział Obould. Jest mądra.Tak,gdybym o tym wiedział. Chodz do mnie  kusiła Tsinka, wyciągając ramiona i przybierając pozę tak wyzywającą,że na ten widok Obould aż się roześmiał.Mimo to podszedł do niej, lecz wciąż był rozproszony, jakby ciągle rozmyślał o skutkachpłynących z jego pomysłu.Znał charakter pegaza, wiedział, że jest czymś więcej niż głupimskrzydlatym koniem  poznał już jego upór i lojalność.Skoro on o tym wiedział, to z pewnościąwiedzieli o tym wcześniejsi jego właściciele, a skoro oni wiedzieli, to na pewno nie pozwolą, bypozostawał w niewoli.Ta myśl niepokoiła Oboulda, przysłaniając każdy ruch Tsinki, każde ugryzienie, pieszczotęi westchnienie.Obrazy elfów zakradających się, aby uwolnić pegaza, zamiast rozpłynąć się wemgle pożądania, tylko nabierały ostrości.Obould wiedział, jaką wartość ma istota, którą pojmalijego wojownicy.Król orków wykrzyknął głośno, zaskakując Tsinkę.Znieruchomiała i wpatrywała się w niegowzrokiem dzikim i pełnym zaskoczenia. Obould zrzucił ją z łóżka i poderwał się.Złapał jakieś futro, aby się nim owinąć i wyszedłz namiotu. Dokąd idziesz?  skrzyknęła Tsinka. Nie możesz odejść! Obould zniknął za połąnamiotu, która opadła na swoje miejsce. Nie wolno ci wychodzić bez zbroi!  krzyczała Tsinka. Jesteś Gruumsh! Bóg! Musiszbyć chroniony!Do namiotu wsunęła się mocno wyszczerzona głowa Oboulda. Skoro jestem bogiem. zaczął i pozostawił zdanie niedopowiedziane, pozwalając Tsincedomyślić się zakończenia.Skoro był bogiem, to po co mu była zbroja?* * * Jutrzenka  powiedziała Innovindil, kiedy wreszcie zobaczyła wspaniałego, skrzydlategowierzchowca.Za nią, nad skalistym urwiskiem po drugiej stronie skalistej iglicy Zmierzch parskał i uderzałkopytami jakby świadom, że jego brat i towarzysz znajduje się gdzieś w kamienistej dolinie.Innovindil niemal nie słyszała pegaza za sobą i niemal nie zauważyła, że koło niej poruszyłsię drow.Nie odrywała wzroku od spętanego zwierzęcia, pasącego się w wysokiej, brązowejtrawie.Elfka nie mogła odpędzić wspomnień o ostatniej chwili, kiedy go widziała, schwytanegow sieć, ani obrazów, które towarzyszyły tej smutnej scenie.Znów widziała wyraznie śmierćukochanego Tarathiela.Widziała jego rozpaczliwy taniec wokół Oboulda, tak gwałtowniezakończony.Popatrzyła na Jutrzenką i mrugnięciem odpędziła łzy.Drizzt położył dłoń na jej ramieniu, a kiedy Innovindil zdołała wreszcie spojrzeć na niego,dostrzegła, że on doskonale rozumie, co się wewnątrz niej dzieje. Wiem  powiedział. Ja też go widziałem.Innovindil w milczeniu pokiwała głową. Znajdzmy jakiś sposób, by zrobić wielki krok ku pomszczeniu Tarathiela  powiedziałDrizzt. On chciałby, abyśmy przede wszystkim uwolnili Jutrzenkę.Niech jego duch zazna choćodrobinę spokoju.Kolejne kiwnięcie i elfka odwróciła głowę ku dolinie.Nie patrzyła jednak na pegaza, lecz naścieżki, które mogłyby ich zaprowadzić ku niemu.Popatrzyła na kręcących się po okolicy sześciuorczych strażników. Moglibyśmy szybko go dopaść  podsunęła. Spuszczę cię zaraz za niego i osłonię, kiedybędziesz go uwalniał.Drizzt pokręcił głową, nim jeszcze skończyła mówić.Wiedział, że tuż za niską granią podrugiej stronie doliny znajduje się duży obóz orków.  Nie będziemy mieli wiele czasu  odparł. Jeśli ostrzeżemy ich, zanim w ogóle się tampojawimy, na uwolnienie Jutrzenki i ucieczkę pozostanie nam go jeszcze mniej.Lodowi gigancipotrafią ciskać głazami naprawdę daleko, a do tego zwykle trafiają.Innovindil nie mogła się z nim sprzeczać.Kiedy przedstawiała swój plan, jej myśli biegłybardzo podobnymi ścieżkami.Kiedy znów spojrzała na Drizzta, odprężyła się, gdy zobaczyła, żeoczy mrocznego elfa pilnie szukają każdej ścieżki i oceniają każdy ruch.Innovindil zdążyła jużnabrać szacunku dla jego zdolności.Jeśli ktokolwiek potrafiłby opracować dobry plan, to był towłaśnie Drizzt Do Urden. Powiedz Zmierzchowi, aby był gotów przybyć na twój gwizd  powiedział drow kilkachwil pózniej. Jak wtedy, gdy my.gdy ty zabiłaś syna Oboulda.Innovindil ześlizgnęła się z grani, czołgając się na brzuchu ku pegazowi [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum