[ Pobierz całość w formacie PDF ]
. Ko cham cię  wy szep tał ochry płym gło sem.Pod cią gnę łam ko la na, aby wszedł we mnie głę biej, i ja rów nież uję łam w dło nie jego twarz. Ja cie bie też  od par łam.W jego oczach wi dzia łam, jak co raz bar dziej pod da je się zmy sło we mu odu rze niu. Kocham cię pieprzyć  wyszeptał mi do ucha głosem nabrzmiałym od emocji. Ale też kochamcię ko chać.Ski nę łam gło wą.Do sko na le go ro zu mia łam.Czu łam to samo.Jego pchnię cia sta ły się szyb sze i głęb sze, na ra sta ją ca w nas roz kosz gwał tow nie przy bie ra ła na sile,skó ra le pi ła się od potu, gło śne od de chy mie sza ły się ze sobą, a usta na śla do wa ły ru chy bio der.Coraz bliższa orgazmu, zaczęłam ruszać biodrami w tył i w przód, nadziewając się na jegorozpalony członek.W chwili ekstazy wykrzyczałam imię Camerona, trzęsąc się na całym ciele,za ci ska jąc się kur czo wo na jego pe ni sie.Unieruchamiając mi ręce ponad głową, Cam nagle zaczął mnie jeszcze mocniej szturmować.Z jegogardła wyrwało się moje imię, gdy szczytował, poruszając spazmatycznie biodrami i zalewając mojełono go rą cą sper mą.Runął na mnie, a ja poczułam lekki ból w żebrach.Cam przeturlał się na bok, wciąż ze mnie niewy cho dząc, i przy tu lił mnie do sie bie, prze wie sza jąc moją nogę przez swo je bio dro.Gdy drgnął we mnie jego penis, rozeszły się po moim wnętrzu ostatnie, łagodne promienie roz ko szy. War to było tak dłu go cze kać  po wie dział, szczę śli wy.Skinęłam głową, nie mogąc uwierzyć, i nawet nie pamiętając, że kiedyś spotykałam się z innymifa ce ta mi. Och, tak.War to było  zgo dzi łam się.Dwa ty go dnie póz niejSpocona, zmęczona i cała upstrzona malutkimi plamkami farby, weszłam do naszego mieszkania,opar łam się o drzwi i wes tchnę łam z za do wo le niem.Wujek Mick podrzucił mnie do domu po pierwszym dniu wspólnej pracy.Urządzaliśmy na pokazjeden z apartamentów w Newhaven.Dzisiaj pomalowaliśmy wszystkie sufity.Jutro i pojutrze czekałonas jesz cze wię cej ma lo wa nia, a po tem bę dzie my kłaść ta pe tę, któ rą wy brał pro jek tant wnętrz. Wróciłam!  zawołałam, zdejmując robocze buty i odpinając szelki kombinezonu, który terazwy glą dał po pro stu jak wor ko wa te dżin sy. Je stem tu taj  od po wie dział z sy pial ni Ca me ron.Przemaszerowałam przez przedpokój, zdejmując bandanę z głowy i myśląc o tym, jak przyjemniejest czuć się tak zmęczonym.To było zmęczenie dające satysfakcję.Uwielbiałam to uczucie.Sta nę łam w drzwiach sy pial ni.Ca me ron sie dział na brze gu łóż ka z rę ka mi za ple ca mi.Nasza sypialnia była teraz dziwaczną mieszaniną moich i jego rzeczy, ale mnie się to podobało.Kochałam budzić się rano i czuć na sobie jego ciepłe ramiona.Często tuż po przebudzeniu kłuł mniew po ślad ki jego bar dzo mile wi dzia ny pe nis.Na nic in ne go bym tego nie za mie ni ła.Przeprowadzka dobrze poszła.%7ładne z nas nie miało fioła na punkcie drobiazgów i nieistotnychszczegółów, więc dzielenie przestrzeni nie stanowiło problemu ani dla mnie, ani dla niego.Colew rekordowym tempie po prostu odtworzył tutaj swój stary pokój.Sprawiał wrażenie, że jestcał ko wi cie za do wo lo ny.Cie szył się, że nasz po kój znaj do wał się po prze ciw nej stro nie miesz ka nia.Cóż, ja też się z tego cie szy łam.Mama nadal była obrażona.Nie chciała ze mną rozmawiać, gdy wpadałam do niej z zakupami i abypo sprzą tać miesz ka nie.Ale nie mia łam po czu cia winy.Wszyscy cieszyli się z naszego szczęścia.Wszyscy z wyjątkiem, jak się mogłam tylko domyślać,Blair.Cameron dotrzymał słowa i zerwał z nią kontakt, więc nie psuła już relacji między nami.Do tejpory mieliśmy tylko jedną sprzeczkę, tydzień temu; gdy oglądaliśmy film, nagle zadzwonił Malcolm.Odebrałam telefon.Chciał pogadać.Powiadomiłam go, że zamieszkałam z Cameronem.W słuchawce zapadła głucha cisza, a gdy Malcolm wreszcie się odezwał i złożył mi gratulacje, zrobiłto tak sztucznie pogodnym głosem, że nie miałam wątpliwości, że go zraniłam.Znowu.Zanimzdą ży łam się ode zwać  cho ciaż nie wie dzia łam, co mam po wie dzieć  prze pro sił i się roz łą czył.Gdy wróciłam z kuchni, Cameron zaciągnął mnie siłą do sypialni, gdzie próbował ze mniewydobyć, czego chciał Malcolm.Rozmowa skończyła się kłótnią.Wściekł się, że skoro on odprawiłBlair, to ja powinnam zerwać kontakt z Malcolmem.Powiedziałam, że to co innego, ponieważ Blairnadal jest w nim zakochana, na co Cam opowiedział, że Malcolm ciągle kocha się we mnie.Pomyślałam, że może ma rację, i pozwoliłam mu wygrać ten spór.Obiecałam, że już nigdy nie będęsię kontaktowała z Malcolmem.Sądziłam, że to nie będzie trudne.Coś mi mówiło, że po tejroz mo wie Mal col mo wi ode chce się do mnie dzwo nić. Choć kłótnia była burzliwa, gdy się skończyła, wszystko wróciło od razu do normy.W sobotęmieliśmy zorganizować małą parapetówkę, dla naszych znajomych, aby mogli przyjść i rzucaćsar ka stycz ne ko men ta rze na te mat tego, jak robi im się sła bo na wi dok tak za ko cha nej pary jak my.Już nie mo głam się do cze kać!Teraz, stojąc w progu sypialni, spojrzałam podejrzliwie na Camerona.Zachowywał się dziwnie.Bar dzo dziw nie. Co ro bisz? Gdzie jest Cole? W McDo nal dzie ze zna jo my mi.Po zwo li łem mu pójść. W porządku.Może my też dzisiaj powinniśmy zamówić coś na wynos, zamiast bawić sięw go to wa nie. Do bry po mysł.Zno wu ob rzu ci łam go ba daw czym spoj rze niem. Do brze się czu jesz? A to bie jak mi nął dzień?  za py tał.Uśmiech nął się sze ro ko, wi dząc moją minę. Wspaniale.To znaczy, boli mnie szyja i plecy, mam pochlapane farbą rzęsy, ale było super.We szłam do po ko ju i usia dłam cięż ko obok nie go, cmo ka jąc go lek ko w usta.Cam uśmiechnął się pod nosem.Obserwowałam go.Nie miałam już żadnych wątpliwości, że cośjest nie tak.Dla cze go był zde ner wo wa ny? Dość tego.Co się dzie je?  za żą da łam od po wie dzi. Mam dla ciebie prezent [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum