[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Pocałunek był tak długi i namiętny, jak nigdy dotąd.Na moment zatraciłam się w nim,zapominając o wszystkim wokół i o stresie kilku ubiegłych dni.Ale w chwili, kiedy dobiegłkońca, wszystko wróciło ze zdwojoną siłą, cały ten koszmar, przepełniający moje sercebólem.Jeremiah oparł swoje czoło na moim.- Zabiorę cię do domu - mruknął, ujmując moją twarz w swoje wielkie dłonie.Odsunął się i bez słowa poszedł w stronę trapu.Dwaj uzbrojeni mężczyzni ruszyli za nim.- Dopilnuj, żeby wszyscy dostali swoją dolę - powiedział Lucas do Koli, który skinąłgłową i znikł za drzwiami.Usiadłam na łóżku, zasłaniając usta dłonią.Czułam się tak, jakbym zaraz miałazwymiotować.Uświadomiłam sobie potencjalne konsekwencje swoich decyzji i ogarnęłomnie przerażenie.Kilka razy zaczerpnęłam głęboko powietrza i wreszcie spojrzałam naLucasa.Nie odezwał się, tylko patrzył na mnie w milczeniu, tak nietypowym dla niego.Ustamiał zaciśnięte w wąską linię.Po chwili wyszedł bez słowa.Drzwi zamknęły się za nimz cichym trzaskiem i zostałam sama ze swoim nieszczęściem.Co ja narobiłam? Nie minęły nawet trzy dni od czasu, gdy wypowiedziałam słowa,które zdawały się wówczas wypływać z mojego serca.Teraz musiałam się zastanowić, co taknaprawdę dla mnie oznaczały.Opadłam w tył na łóżko i przycisnęłam palce do skroni, usiłując opanowaćnadciągający ból głowy.Co właściwie czuję? Wolałabym nie czuć niczego, ale serce mi na tonie pozwalało.Wszystkie znane pod słońcem emocje kłębiły się we mnie jak we wrzącymkotle.Nie byłam w stanie się w tym wszystkim połapać, nie wspominając już o podjęciudecyzji.Nie wiem, jak długo tam siedziałam, z goryczą kontemplując swoją przyszłość, zanimwrócił Lucas.Na ramię miał zarzucony marynarski worek.Nie patrząc na mnie, zacząłwpychać do niego rzeczy z szuflad.Poczułam mocniejszy ucisk w gardle, musiałam kilkarazy przełknąć ślinę, zanim byłam w stanie przemówić.- Gdzie idziesz?- Będę na górze, z Matthewsem i Frankiem.Możesz mieć tę kajutę dla siebie.- Dlaczego?Milczał przez chwilę, wciskając ubrania do niewielkiego worka.- Mój egoizm zrujnował już życie jednej niewinnej dziewczyny.- Jego zwykle takekspresyjna twarz była celowo pozbawiona wyrazu.- Nie popełnię tego błędu po raz drugi.Patrzyłam, jak krążył po kajucie, zbierając potrzebne rzeczy.Coś, co ciążyło mi na sumieniu, sprawiło, że w końcu, kiedy zarzucał już worek na ramię, musiałam go zapytać.- Czy Jeremiah wie.- zaczęłam, ale Lucas przerwał mi, jakby spodziewał się tegopytania.- On uważa, że jesteś moim więzniem.Bo tak jest.To, czy dowie się o wszystkim, cosię tu wydarzyło, zależy od ciebie.- Głos Lucasa był wyprany z emocji, ale przynajmniejkiedy wreszcie odwrócił się do mnie, w jego oczach nie było potępienia.Skrzywił sięz żalem.- Jesteś wolna i w każdej chwili możesz stąd wyjść, moi ludzie otrzymali wyraznyrozkaz, żeby cię nie ruszać.Drgnęłam przy tym doborze słów. Jesteś wolna.Jeremiah powiedział to samo, kiedywyznałam, że go kocham.Wspomnienie to wywołało w moim sercu jeszcze większy zamęt.Lucas otworzył drzwi.- Nie odchodz.Powiedziałam to szeptem, ale Lucas zatrzymał się, a potem odwrócił do mnie.Niewidziałam jego oczu, bo do moich nagle napłynęły łzy.Postawił worek na ziemi i ukląkłu moich stóp.- Lucy - zaczął i zaczekał, aż podniosłam wzrok.- Powiedz mi, dlaczego nie miałbymodejść.- Ponieważ.- urwałam, bo nie byłam w stanie sformułować odpowiedzi.Poruszyłamustami, rozpaczliwie usiłując znalezć jakiś sensowny powód.Jednak biorąc pod uwagę, jakszalone były ostatnie dni, nic przekonującego nie przychodziło mi do głowy.Po chwili milczenia Lucas wolno pokiwał głową.- Tak myślałem.- Wstał, podniósł worek i cicho wymknął się za drzwi.Myślałam, że pęknie mi serce, choć sama nie rozumiałam dlaczego.Zerwałam sięz łóżka i zaczęłam nerwowo chodzić po kajucie, bliska szaleństwa.Za długo byłam tuzamknięta; czas przestał mieć znaczenie.Miałam mgliste wrażenie, że za tymi metalowymiścianami zapadła noc, ale ja byłam całkowicie rozbudzona i złakniona odpowiedzi na wielepytań.Coś chrupnęło mi pod stopami, spojrzałam w dół i zobaczyłam oprawione w ramkęzdjęcie.Podniosłam je i zobaczyłam, że pod moją nogą pękł róg ramki, ale w jakiś cudownysposób szybka pozostała nietknięta.Dwaj chłopcy patrzyli na mnie, tak pełni życia i miłości.W ich oczach nie było gniewu i nieufności mężczyzn, których pózniej poznałam [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum