[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Nie musiał się nachodzić.Dwóch mężczyzn i kobieta wysyłało na poczcie listy polecone.Od razu kiedy sięprzedstawił rozmowę podjęła dziewczyna.Miała jakieś dwadzieścia osiem lat; odrobinęwięcej niż jej towarzysze.Nie była zbyt atrakcyjna, ale miała sympatyczny uśmiech.- Miło nam pana poznać.- Dziękuję pani.Chcę powitać was w Hudson City i byłbym wdzięczny, gdybym mógłzadać państwu parę pytań.Jej uśmiech znieruchomiał, jak na fotografii.- W jakim celu?- Chciałbym o was napisać.Przybysze w milczeniu wyszli na ulicę.House pobiegł za nimi.- Czy może mi pani opowiedzieć coś o waszej organizacji? Mężczyzni otoczyli ją, także Tom musiał iść przodem i oglądać się stale, żeby usłyszeć jej odpowiedz.- Jesteśmy ruchem, panie House.Nie organizacją.Reporter otworzył notes.Zazwyczajludzie oczekują, by robił notatki, i wtedy mówią dalej.- Jaki jest cel waszego ruchu?- Jesteśmy uczniami Michała Archanioła.Jego cel jest naszym celem.- A jaki jest jego cel? - House potknął się o krawężnik, a jeden z mężczyzn mocnozłapał go za ramię.- Jego celem - odparła kobieta, ignorując ciekawe spojrzenia, którymi ich obrzucano -jest oczyszczenie ziemi przed przybyciem Pana naszego, Jezusa Chrystusa.- A w jaki sposób chcecie to zrobić?- Zrobimy to - powiedziała takim tonem, jakby podobne pytanie było truizmem.House oczekiwał, że rozwinie tę myśl, ale kobieta milczała.- Jak? - zapytał. - Pomagamy ludziom, jeśli starają się oczyścić.- Konkretniej: w jaki sposób?Nauczamy tych, którzy postanowili się oczyścić.- Nagle zwróciła się ku niemu: - Apan postanowił? Dziennikarz poczuł się speszony siłą jej spojrzenia.- Ja tylko zbieram materiały do artykułu - powiedział pospiesznie.- A więc, jaknauczacie takiego kogoś? - Osoba, która zadeklarowała gotowość oczyszczenia swojej duszy,ciała, umysłu dla zamiarów Michała i chwały Chrystusa, potrzebuje jedynie naszegowsparcia.- Zatrzymała się i wycelowała palcem w mężczyznę, który cały czas trzymałHouse'a za ramię.- Mark oznajmiła - właśnie przyjechał z Wybrzeża.Będzie prowadził dzisiajwieczorem Zgromadzenie Modlitwy.Może opowiedzieć panu o pomocy, którą otrzymał, wczasie gdy ja wejdę na chwilę do tego sklepu.Zniknęła w sklepie Lewisa, a reporter zaczął pospiesznie notować.- Zgromadzenie Modlitwy? Co to jest?Mark uśmiechnął się machinalnie; jego oczy znieruchomiały, jak gdyby przyglądał sięodległemu zjawisku.- Zanim odnalazłem Michała, byłem zagubiony.- Czy mogę zanotować pańskie nazwisko? - przerwał House.- Brałem cały czas narkotyki i ćpałem.Byłem zepsuty, zdemoralizowany, nieczysty.Załamany.Nie miałem żadnych celów, żadnych dążeń, poza osiąganiem chwilowejprzyjemności.I nie byłem szczęśliwy.Michał dał mi wszystko, czego potrzebuję.- Co dałeś mu w zamian?- Wyrzekłem się Szatana.A teraz służę Michałowi.- Co dla niego robisz?- Wszystko, o cokolwiek poprosi.Tylko poprzez służbę możemy naprawdę kochać. Jego towarzysz skinął głową na znak zgody.- Myślałem, że rozmawialiśmy o oczyszczeniu - powiedział House.- Oczyszczenie jest miłością - stwierdził Mark.- A miłość jest oczyszczeniem - dokończył drugi.- Kochamy tych, którzy są czyści ikochamy tych, którzy nie są czyści.jeszcze.Reporter poczuł się zbity z tropu ich prostymi odpowiedziami, ale starał się zachowaćpewność siebie.- Chcecie powiedzieć, że kochacie wszystkich.Czy kochacie mnie, w tej chwili?Oczywiście.Jest pan dzieckiem bożym.Kocham pana.- A jeśli się nie oczyszczę?- Oczyści się pan.House szukał w twarzy przybysza kpiny, czy błysku ironii Znalazł jedynie niewinnyuśmiech i dziwnie puste spojrzenie.- Słuchaj Mark - rzekł, zniżając głos do konspiracyjnego szeptu - zanim ona wyjdzieze sklepu, wprowadz mnie troszkę w mechanizm tego wszystkiego.Co wy konkretnierobicie?Mark roześmiał się i zwrócił się do swego towarzysza:- On wkrótce będzie z nami.- Wiem.- Co pan ma na myśli? - spytał House.- Pan jest taki zainteresowany, taki podekscytowany.Jest pan prawie gotów.- Gówno prawda - przerwał dziennikarz.- Jestem reporterem.Po prostu robię, co domnie należy.Kobieta wróciła.Usłyszała ostatnią wymianę zdań i powiedziała: - Każdy ma na początku jakiś powód.Niektórzy mówią, że chcą opowiedziećprzyjacielowi, albo napisać o nas.Tak naprawdę, pragną dołączyć do Michała, ale boją sięporzucić swoje puste życie.Widzi pan, otacza ich pustka, więc traktują nas przyjaznie, adzięki temu są otwarci.- Idiotyczne - skwitował House.- Masz rację - stwierdził Mark.- Jest prawie gotowy.- Otoczyli Toma, poklepując godelikatnie po ramionach; śmieli się i rozmawiali.Opuścił ich towarzystwo, skrobiąc coś wnotatniku.Odetchnął z ulgą, gdy niebieskie kombi sekty podjechało do krawężnika iprzybysze wgramolili się do środka.Kobieta opuściła szybę i podała mu plik druków.- Znajdzie pan tam wszystko, co potrzebne do pańskiego artykułu.Dziennikarz przerzucił wzrokiem papiery.Były to wycinki z gazet.- Zaraz.Te teksty na nic mi się nie przydadzą.- Zaczął głośno czytać z pierwszej zbrzegu karteczki: Ponad pięć tysięcy ludzi dołączyło do ruchu Błękitnego Bractwa, abyoczyścić ziemię dla Chrystusa.Wątpię, żeby po prostu przyszli i się zapisali.- Doznali cudu nawrócenia - odpowiedziała kobieta.- Właśnie o to nawrócenie pytam - tłumaczył cierpliwie Tom.Uśmiechnęła siędrwiąco.- Nawrócenie jest przeżyciem, panie House, nie historyjką.Nie może pan opowiadaćludziom o rzeczach, o których nie ma pan pojęcia.- Jak ich nawracacie? - naciskał dziennikarz.- Co z nimi robicie?- Tak jak woda sama ustala swój poziom, tak dusza wzrasta do miłości.- Przyciąganie ziemskie powoduje, że woda ustala swój poziom- Wyjaśnił House.- A bóg pociąga duszę w stronę miłości - odparła kobieta.Reporter westchnął z rezygnacją.- No dobrze.Nie chcecie mówić o nawróceniu.A co z tym Michałem? Czy jest gdzieśw pobliżu? - Michał jest wszędzie.- Nie, nie, nie.Nie mam na myśli anioła.Chodzi mi o waszego przywódcę.- Archanioła.Michał jest wszędzie.- Czy nie może mi pani dać chociaż jednej szczerej odpowiedzi? Co staracie sięukryć?Mężczyzna przy kierownicy powiedział coś, czego House nie zdołał dosłyszeć, ikobieta wyciągnęła portfel z kieszeni kombinezonu.- Chcielibyśmy kupić ogłoszenie w pańskiej gazecie.Ile kosztuje cała kolumna?- A co to za ogłoszenie? - spytał ostrożnie dziennikarz.- Przesłanie do mieszkańców Hudson City.Ile by to wyniosło?- Siedemdziesiąt pięć dolarów.Dała mu pieniądze.- Proszę notować.- Rozpoczęła natchnionym tonem kaznodziei, zbliżającego się dokulminacyjnego punktu swojej przemowy.- I zaczęła się wielka bitwa na niebie: Michał i aniołowie jego walczyli ze smokiem, izrzucony został ów smok wielki, wąż znany od dawna, ten, którego zowią diabłem i szatanemi który zwodzi cały świat.Biada ziemi i morzu, bowiem zstąpił do was diabeł.House odczytał zapisany tekst.- Zgadza się? - zapytał.Ale samochód odjechał.Popatrzył za nim, jak oddala się główną ulicą i skręca wdrogę na górę Spotting.Potem wrócił do biura i napisał artykuł o sekcie, wzbogacając swójwywiad faktami podawanymi przez "Time" [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum