[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Siedział podparasolem od słońca.Nad nimi błękitne niebo, kilka chmur. Położył zdjęcie na stole.Długo na nie patrzyła.Nieskończenie długo, pomyślał.Straciłjuż nadzieję na jakąkolwiek reakcję, kiedy na jej twarzy pojawił się uśmiech.Spojrzał na Kerstin Henschel.Uniosła brwi i skinęła głową.Odczytała ten uśmiechdokładnie tak jak on.MarieLouise Geissler rozpoznała się.A może nawet rozpoznała swojegobrata.Choć wyglądała, jakby przypomniał jej się inny czas, inny kraj i inne życie. Dobrze  powiedział Marthaler. Więc nazywa się pani Marie-Louise Geissler.Wyjaśnię teraz, jakie postawiono pani zarzuty.Istnieje poważne podejrzenie, że zabiła panidwóch mężczyzn w Lesie Miejskim, wielokrotnie dzgając ich nożem.Zabici to Bernd Funke iJochen Hielscher.Kilka dni pózniej, czas śmierci musimy jeszcze ustalić, w ten sam sposób iprawdopodobnie za pomocą tego samego narzędzia zabiła pani Georga Lohmanna w pokojuhotelu  Frankfurter Hof.Twarz kobiety znów pozostała nieruchoma.Wyglądała przez okno, milczała. Nie musi pani wypowiadać się na temat zarzutów.Ma pani prawo w każdej chwiliskonsultować się z adwokatem.Jeśli nie zna pani żadnego adwokata, przedłożymy pani listęobrońców pracujących w tym mieście.Widział, że jego słowa do niej nie docierają.Mimo to spróbował raz jeszcze. To przesłuchanie służy wyjaśnieniu faktycznego stanu rzeczy.Jeśli chce panipowiedzieć coś, co odsunie od pani podejrzenie, może pani to zrobić.Ale albo go nie rozumiała, albo udawała, że nie rozumie.Jego zniecierpliwienie rosło.Nagle uderzył dłonią w stół.Kobiety wzdrygnęły się. Udaje pani  krzyknął. Widziałem, jak siedziała pani z tym mężczyzną przedkawiarnią.Ucinała sobie pani pogawędkę.Była pani odprężona.Dała się zaprosić na kawę.Flirtowała pani.Gdybyśmy nie wkroczyli, być może stałby się kolejną ofiarą.Więc proszę niepróbować odgrywać przed nami idiotki.To Kerstin Henschel go przystopowała.Wstała i położyła mu rękę na ramieniu. Chodz, muszę z tobą pomówić.Wyszli do sekretariatu.Poprosili policjantów, żeby przejęli nadzór nad podejrzaną. Tak się nie da.Nie możesz wrzeszczeć.Po pierwsze, przeczy to wszelkim regułomprzesłuchania.Po drugie, nic w ten sposób nie osiągniemy.Tylko się wzdrygnęła, jaknarobiłeś huku.Nic więcej.Nie zrobisz na niej wrażenia, odgrywając dzikusa.Raczej jeszczebardziej się zamknie.Skinął głową. Być może rzeczywiście jest skołowana, ale być może odgrywa przed namiprzedstawienie.Choć wówczas byłaby doskonałą aktorką, muszę przyznać. W duchu sam się na siebie zezłościł, że znów go poniosło. Co robimy? Największy sukces odnieśliśmy, kiedy pokazałeś jej zdjęcie.Zastanawiam się, czynie powinniśmy przedłożyć jej fotografii zamordowanych.Jeśli i to nic nie da, to już niewiem.Marthaler uznał, że propozycja sama się narzuca i jest dobra.Sam powinien był wpaśćna ten pomysł. Ale najpierw coś zjemy.Boli mnie głowa z głodu.W kantynie pewnie już nic niema.Zamówię coś w pizzerii.Ty w tym czasie możesz wybrać zdjęcia. Dobrze.I chciałabym cię o coś prosić.Nie mów nic, jak będziemy je pokazywać.Nie prowokuj komentarzami.Zobaczmy po prostu, jak zareaguje.Wydaje mi się, że nie masensu zadawać kolejnych pytań.Dwadzieścia minut pózniej serwis pizzerii dostarczył dużą miskę frytek i pizzęfamilijną.Marthaler postawił wszystko na stole, rozdzielił papierowe talerzyki i plastikowesztućce.Ku ogromnemu zdumieniu policjantów, Marie-Louise Geissler rzuciła się na jedzeniejak wygłodniałe zwierzę.Ignorując sztućce, sięgnęła obiema rękami do góry tłustych frytek,wpakowała sobie do ust dwa kawałki pizzy.Po raz pierwszy, odkąd tu była, przejawiła coś nakształt podniecenia.To, czego nie udało się Marthalerowi, wywołał widok jedzenia.Niezważała na jakiekolwiek maniery ani na swój szary kostium.Zjadła.Usta miała uwalane jakmałe dziecko.Ręce bez zastanowienia wytarła w spódnicę.Wróciła na swoje miejsce i znowuzapadła w stupor.Kerstin Henschel zaczęła rozkładać zdjęcia.Najpierw fotografie, które technicy zrobiliw miejscu, gdzie znaleziono ciało Bernda Funkego.Marthaler starał się nie patrzeć.Stał poprzeciwległej stronie stołu i próbował koncentrować się na twarzy młodej kobiety.Początkowo nic się nie zmieniło.Jej wzrok przeskakujący ze zdjęcia na zdjęciewydawał się kompletnie niezaangażowany.Dopiero, kiedy zobaczyła to, na którym widaćbyło nienaturalnie odchyloną do tyłu głowę zabitego, jej usta odrobinę się zwęziły.Marthaler nie wiedział, jak to wytłumaczyć.Może po prostu przeraził ją straszliwy stan zwłok.To nie musiało nic znaczyć.Taksamo czułby się neutralny obserwator.Potem pokazali jej zdjęcia z zakładu medycyny sądowej.Zbliżenia fragmentównagiego ciała Jochena Hielschera ze stołu sekcyjnego.Rany kłute na nabrzmiałej od wodyskórze.Zmasakrowane ciało od przodu i od tyłu.Na koniec Kerstin położyła na stole zdjęcie głowy Hielschera, można było odnieść wrażenie, że mężczyzna po prostu śpi.Zauważył, żeuwaga Marie-Louise Geissler wzrosła.Wpadł na pomysł.Najwyrazniej to nie straszliwe szczegóły zbrodni wzbudzały jejzainteresowanie.Reagowała na twarze ofiar.Podszedł do biurka, wyjął z szuflady dwie kolejne fotografie.Jedna przedstawiałaBernda Funkego i Jochena Hielschera.Obejmowali się i uśmiechali bezczelnie.Druga to byłportret Hendrika Plgera znaleziony przez Waltera Schillinga w jego mieszkaniu.Odsunął na bok wszystkie inne zdjęcia.Reakcja Marie-Louise była równieniespodziewana co gwałtowna.Wpatrywała się w nie.Jej wzrok przesuwał się w podnieceniuz jednego na drugie.Zaczęła szybciej oddychać.Akać.Zobaczyli, że drży.Nagle chwyciła plastikowy nóż, wciąż jeszcze leżący na stole, idzgnęła w podwójny portret Funkego i Hielschera.Uderzała raz za razem.Kerstin zerwała się, chciała chwycić ją za ramię, ale Marthaler dał znak, żeby nic nierobiła [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum