[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.66 A Hryćko smutną narzeczoną pocieszał i łzy jej gorącym pocałunkiem osuszał. Niepłacz, Hanko, nie płacz, czarnobrewa; nadto dobrze przebiłaś mię czarnymi oczkami,nadto dobrze związa- łaś mię czarnymi warkoczami, abym mógł o tobie zapomnieć, cza-rownico, a zalecać się do innej.Ale mnie także serce zle szepce; może nie tak prędko z te-go grobu wyjdziemy.Słuchaj, Hanko, w nocy, kiedy część mołodzców za żywnością wy-chodzi, pójdę z nimi i księdza Cyryla przyprowadzę.Wiem, gdzie jego kryjówka, onwszystko dla mnie zrobi, i jutro Hanka moją mołodycą będzie.I tak się stało, jak obiecał Hryćko; przed rankiem kapłan był w jaskini.Ale Hanka jesz-cze smutna siedzi; daremnie wybrane drużki wesoło krzątają się koło niej i chcą jej ciem-ne warkocze rozplatać.Hanka je odpycha. Jakimże wiankiem pokryjecie rozpuszczonewłosy mołodycy? Gdzie mój barwinek weselny? Zmieszały się drużki i nie wiedzą, copocząć.Daremnie ją Hryćko pociesza, daremnie do ślubu wzywa; Hanka nie pójdzie doślubu bez wieńca z barwinka.I nikogo nie słucha, i wymyka się spomiędzy tłumu, i cia-snym otworem, jak jaszczurka, już wyśliznęła się z jaskini.Pędem leci ze wschodów ka-miennych i po jarze ponad rzeczułką biegnie; i schyliła się nagle i zerwała duży pęk bar-winku, i co tchu pobiegła nazad i na wschody, i tam dopiero obejrzała się lękliwie, czy jejkto nie widział.Tuż na dole Tatarzyn smagławy jedną ręką kiwał na nią, aby do niegozeszła, w drugiej trzymał łuk napięty z strzałą na cięciwie.Biedna dziewczyna krzyknęła zrozpaczy; strzała świsnęła tuż koło niej i gdzieś w szczelinie skał utknęła.Hanka rzuciłasię do kaplicy i wpełzła do jaskini, i wbiegła z barwinkiem w ręku pośród drużek i bezprzytomności na ziemię upadła.W przeciągu dwóch godzin cały hufiec tatarski stanął w jarze i drapał się po wscho-dach kamiennych i kapliczkę napełniał.Przez otwór po jaskini słychać było gwar wielki;czasem dochodziły dzwięki wyrazne, płacz i narzekanie.A Tatarzyn ten sam, któregostrzała biedną Hankę chybiła, kazał przynieść słomy i napchał całą kapliczkę, i zapalił.I śmiech głośny, śmiech szatański rozlegał się po jarze, a z jaskini odpowiadał jedenwielki okrzyk rozpaczy.Dym zjadliwy napełniał jaskinię; Hanka jeszcze bez przytomno-ści leżała, a Hryćko uwieńczył jej głowę uplecionym z barwinku wieńcem.Wtem po razostatni otworzyła oczy i po raz ostatni uściskała kochanka.i jęki ustawały powoli, iumilkły zupełnie.Dotąd ich kości w czerczeńskiej jaskini bieleją.100.Pieczary pod StraczemW obwodzie lwowskim we wsi Stracz, w połowie góry lasem sosnowym okrytej jestciasne wnijście do pieczary, o której lud głosi, że ma związek z pieczarami kijowskimi.Powiadają także, że gdy Preświata Diwa (Najświętsza] Panna) uciekała przed Tatarami,ziemia sama się jej rozstąpiwszy tę jaskinię utworzyła.Jest także podanie o dziewce, która wszedłszy do jednej z tych pieczar po wielkanocnejkomunii, błąkała się w niej aż do drugiej bez żadnego pożywienia; a gdy na drugą Wiel-kanoc wyszła, skoro ją tylko ksiądz pobłogosławił, w proch się rozsypała.67 101.Pieczary w Czarnej GórzeW bliskości pieczar Czarnej Góry, gdy słońce zajdzie, pokazują się przy miesiącuwidma rozbójników, którzy tu mieli swoje niegdyś siedzibę.W milczącym i poważnymorszaku wychodzi dwanaście postaci w bieli, które niosą na barkach otwartą trumnę; awyszedłszy z nią na szczyt góry, znikają.Są to duchy tych samych zbójców, którzy długiczas rozbijali podróżnych i łupili cerkwie.Niezmierne skarby przechowali oni w tych pie-czarach, gdzie są do dziś ukryte; albowiem rzadko kto może namacać drzwi do nich pro-wadzące, chociaż się często zawarty wchód pokazuje; a widma w postaci pustelnikówwchodzą do pieczar.Razu pewnego widział biedny wieśniak, ukryty za złomem skały, jak zwolna przez lasprzechodził pustelnik, a potem zniknął w ścianie opoki.Wieśniak, który go śledził, do-strzegł, jak się zatrzymał przy małych drzwiczkach, jak zakołatał z cicha i wyrzekł: Otwórzcie się, drzwiczki!, a drzwi się rozwarły.Na drugi rozkaz:  Zamknijcie się,drzwiczki!  znowu się zamknęły.Drżał góral ze strachu, lecz wchód naznaczył gałęzmi.Od tego czasu nie miał spokoju, tak pragnął wiedzieć, co się w tych pieczarach znaj-duje.Pościł więc w sobotę, a w niedzielę poszedł z krzyżem w ręku do naznaczonegomiejsca.Stanąwszy przed drzwiczkami, długo trząsł się ze strachu i długo przysłuchiwałsię; aż wreszcie odwaga przyszła i zakołatał mocno, mówiąc:  Otwórzcie się, drzwicz-ki! Na to zaklęcie otwarła się pieczara.Wszedł głębiej i zobaczył obszerną jasną izbę.Zamknijcie się, drzwiczki!  rzekł mimowolnie i drzwi się zamknęły.Wokoło niego leżała w skrzyniach i w beczkach niezmierna moc złota i srebra, drogichpereł i kamieni.%7łegnał się z podziwienia wieśniak, jednak nie mógł się wstrzymać, abycokolwiek nie wziął, wspomniawszy na żonę i dzieci.Kiedy tak ładował kieszenie i zabierał się do wyjścia, odezwał się głos gruby z głębipieczary:  Przyjdz znowu!  Zakręciło mu się w głowie i ledwie miał siłę powiedzieć: Otwórzcie się, drzwiczki! Otwarły się i wybiegł na dwór uradowany [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum