[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Powinienem sobie sprawić kota.Albo dwa.Są łatwe w utrzymaniu.Może udałoby mi sięnawet nauczyć je sikać do toalety, jak to robił kot Jinxy z Poznaj moich rodziców.Może facet też może na stare lata zostać kocią mamą?Nagle wyobraziłem sobie siebie jako staruszka szurającego nogami po chodnikuzasłanym kocim futrem i miauczącego do przechodzących ludzi.Po głębszym zastanowieniu chyba jednak nie.%7ładnych kotów.Wyobrażanie sobie czegokolwiek po pijaku powinno być surowowzbronione.Barmanka przykucnęła za barem, a ja przez chwilę zapomniałem o sikających kotach,zebrałem w sobie, wstałem i pochyliłem na tyle daleko, żeby zobaczyć, czy dziewczyna niepotrzebuje pomocy, a zarazem na tyle blisko, żeby trwale nie utracić kontaktu ze stołkiem. Pomoc ograniczyła się do szybkiego upewnienia się, czy aby się nie pokaleczyła, poczym runąłem z powrotem na stołek.W samą porę, bo sala coraz mocniej pochylała się w lewo ibyłem o włos od zrobienia z siebie kompletnego idioty.Moje dobre chęci na dobre ugasiło pojawienie się drobnej, dziwnie znajomo wyglądającej istotki z długimi blond włosami, która wślizgnęła się za bar i podeszła do miejsca, w które przedchwilą próbowałem zapuścić żurawia. Rany boskie, grabowe łapy, nic ci się&Zza baru wychynęła dłoń, schwyciła blondynkę za ramię i pociągnęła w dół z taką mocą,że aż dziw, że nie wyrwała ręki.Ze zdziwionym piśnięciem blondi zniknęła z pola widzenia, a janiedowierzająco pokręciłem głową.Dlaczego z kobiet są takie dziwaczki? I dziwki.Pieprz się, Tasha.I pieprzyć koty, które nie sikają do toalety.I pieprzyć Keanu Reevesa, ijego pieska też.Drew wrócił, usiadł obok i od razu huknął:  Tam, za tym barem!.Jak diabeł z pudełka zza baru wyskoczyła głowa blondynki i zaczęła się na mnie gapić zszeroko otwartymi ustami. Możemy poprosić dwie tequile?  zapytał Drew.Ale ona nawet nie spojrzała w jego stronę, tylko wpatrywała się we mnie bez zmrużeniaoczu, jak w tej zabawie, kto dłużej wytrzyma.Już ja jej pokażę.Jestem bezkonkurencyjny w niemruganiu na czas. %7łyjesz?  Drew pochylił się i kilkakrotnie pstryknął przed jej oczami.Cholera, mrugnąłem.Ale dziewczyna nawet nie drgnęła, tylko dalej klęczała w tym samym miejscu za barem,zza którego widać było tylko jej niedużą głowę.Bezsprzecznie coś było z nią nie tak, tylko co?Zaczynała mnie przerażać. Eee& możemy poprosić tequilę?  ponowiłem pytanie Drew, starając sięartykułować każde słowo tak czysto i dobitnie, jak tylko moja zapijaczona gęba pozwalała.Wrzeczywistości pewnie brzmiało to jak  eee& moszemy pofocić se chwilę?.Wstała jak rażona piorunem, a na jej twarzy pojawił się szeroki, psychodeliczny uśmiech. Czym mogę służyć?  zapytała rezolutnie, opierając dłonie na barze i pochylając siędo przodu.Wolno, wolniutko wymieniliśmy z Drew niepewne spojrzenia.Po czym wzruszyliśmyramionami i jeszcze raz zwróciliśmy się do dziewczyny.Drew zaczął jednak pospiesznie upychaćkoszulę w spodniach, co dziwnym trafem nie uszło mojej uwadze. Te-qui-la  przeliterowałem niemal, zastanawiając się, kto tu jest bardziej ululany:barmanka czy ja. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, jeśli to w ogóle możliwe. Ach, whisky, już się robi!Obróciła się na pięcie i potknęła o coś, co jak przypuszczam było drugą barmanką, nadalsprzątającą z podłogi okruchy szkła.Jakimś cudem nie przewróciła się jednak, sapnęła i sięgnęław dół, aby pomóc drugiej dziewczynie wstać.Cały proces był okraszony zduszonymiprzekleństwami, głośnymi szeptami i odrobiną szamotaniny.Wreszcie udało się pozbierać ijednej, i drugiej.Właśnie, drugiej& Stała z pochyloną głową, a jej długie, falujące, ciemne włosyzasłaniały twarz.Czekało nas jeszcze jedno krótkie, szeptane widowisko z mnóstwem gestów, ażwreszcie obydwie odmaszerowały w jednym kierunku, na przemian dając sobie kuksańce.Mójwzrok odruchowo skupił się na pupie brunetki opiętej czarnymi szortami. Szkoda, że musisz już iść, ale miło popatrzeć  powiedziałem, pociągając nosem.Drew sprzedał mi sójkę, zanim zdążyłem się poślinić na widok długich nóg ismakowitego tyłeczka. I co, umówiłeś się z kelnerką?  zapytałem, czekając, aż barmanki podadzą namdrinki& jakie by nie były. Nie, przeleciałem ją w toalecie.Smakowała trochę jak suszona wołowina z rumem.Dziwnie, ale w sumie przyjemnie.Ale po wszystkim zrobiło się jej niedobrze.Chyba chora czy coś. Dziwię się, że jeszcze ci od tego wszystkiego nie odpadł fiut  stwierdziłem zniesmakiem. Zazdrościsz, bo przez dwa lata maczałeś swojego w jednej szparce.A ja lubię sobiepotestować, wyprawić się na nieznane wody.A poza tym zbieram znaczki z marketu.Jeszcze jedna paczka prezerwatyw i będę mógł odebrać gratis dwulitrową pepsi.Zanim przyszła mi do głowy jakakolwiek sensowna odpowiedz, wróciły dziewczyny znaszymi drinkami [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum