[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.150  A co, chciałbyś którąś? Poza pracą na śluzgawce i zabawą wdetektywa jesteś też miłośnikiem książek? Niektórych. I kogo lubisz?  spytała. Susan jest pisarką  wtrącił Sław. Co do mnie, to lubię He-mingwaya. Z pisarzy rosyjskich  powiedziała Susan, nie spuszczającwzroku z Arkadija. Jesteś Rosjaninem i masz rosyjską duszę.Wymień kogoś. Masz ich tak wiele. Więcej dobrych książek niż w pokładowejbibliotece, dodał w myślach. Achmatowa? Oczywiście. Arkadij wzruszył ramionami.Susan zaczęła re-cytować:Czego chcesz, spytałamByć z tobą w piekle, odparł.Arkadij dopowiedział za nią następną zwrotkę.Uniósł szczupłą dłońI delikatnie pogłaskał kwiaty:Powiedz, jak mężczyzni cię całują.Jak ich ty całujesz.Sław patrzył zdezorientowany, przenosząc wzrok z jednego nadrugie. Wszyscy to znają  wyjaśnił Arkadij. Kiedy nie można dostaćksiążek, ludzie uczą się ich na pamięćSusan wrzuciła niedopałek do talerza, wstała od stołu i chwy-ciwszy pierwszą z brzegu książkę z koi, rzuciła nią w Arkadija.151  To mój prezent pożegnalny.I żadnych więcej pytań, żadnego zastanawiam się.Mam szczęście, że się napatoczyłeś dopiero podsam koniec rejsu. No cóż  bąknął Arkadij. Niewykluczone, że nie tylko w tymmasz szczęście. Mianowicie? Byłaś ubrana jak Zina.Jeśli ktoś ją wypchnął za burtę, to maszszczęście, że cię z nią nie pomylił. Rozdział 11Atmosfera w kajucie Ziny Patiaszwili była trochę jak z sennychmarzeń i po zapaleniu światła Arkadij poczuł się niczym intruznaruszający czyjąś prywatność.Na przykład maskotka Uzbeczki Dynki miała postać dwugarb-nego wielbłąda  baktriana z miniaturowej Samarkandy, który stałna poduszce na górnej koi.Na dolnej leżała cała sterta przesyconychwonią talku i pomadek haftowanych poduszek madame Malcewej, ajej albumik z zagranicznymi widokówkami zawierał widoczki mi-naretów i ruin świątyń.Trójwymiarowy portret Lenina strzegł koiNataszy Czajkowskiej, ale tuż obok widniała fotografia matki nie-śmiało uśmiechającej się do kwitnących słoneczników i błyszczącafotka Julio Iglesiasa.Wszystko tonęło w romantycznej czerwonawej poświacie od za-słaniającego iluminator szklanego wisiora, który podzwaniał poru-szany prądem powietrza.Całość dzięki intensywnym barwom irzucającym się w oczy kształtom, a także skłóconym i nachalnym jakkadzidło woniom  przejawom życia zamkniętego w stalowej klatce mogła przyprawić o lekki zawrót głowy.W kajucie wisiało teraz153 więcej zdjęć, jakby odejście Ziny uwolniło pozostałe trzy lokatorkiod obowiązujących wcześniej ograniczeń.Na drzwiach szafy do-strzegł więcej połyskliwych zdjęć Uzbeków i robotników na sybe-ryjskich placach budów, od których odbijały się drgające refleksyrzucane przez wisior na iluminatorze.Natasza zastała go, gdy zaglądał pod pasiasty materac Ziny.Miała na sobie mokry od potu niebieski dres  uniwersalny strójwszystkich radzieckich sportowców.Krople potu zraszały jej teżpoliczki, ale szminka na wargach była świeżo nałożona. Jesteś jak kruk  rzuciła cierpko w stronę Arkadija. Praw-dziwy padlinożerca. Celna uwaga. Nie pociągnął tego jednak i nie powiedział,kogo ona mu przypomina, a do czego nawiązywało jej przezwiskoCzajka.Zasapana czajka w niebieskim pokrowcu. wiczyłam na pokładzie, ale mnie zawiadomili, że tu czekasz,bo chcesz porozmawiać.Arkadij miał na dłoniach wzięte z izby chorych gumowe ręka-wiczki i całą swą uwagę koncentrował na dotyku.Gdy rozchyliłrozcięcie pod spodem materaca, ze środka wysunęła się kaseta ma-gnetofonowa z nazwą grupy Van Haien na etykiecie.Arkadij wsa-dził rękę w szparę i wymacał kolejne trzy kasety, a także podręcznysłownik angielsko-rosyjski.Pobieżnie go przekartkował i stwierdził,że niektóre hasła podkreślono ołówkiem.Kreski były zamaszyste iwskazywały na asertywność użytkownika.Wszystkie podkreślonesłowa miały jakiś związek z seksem. Przełom w śledztwie?  spytała Natasza. Niezupełnie. A podczas rewizji nie jest wymagana obecność dwóch osób? To nie jest oficjalna rewizja.Ja się tylko rozglądam.Może154 twoja współlokatorka była ofiarą wypadku, może nie.Kapitan kazałmi to ustalić. Ha! No właśnie.Kiedyś pracowałem jako śledczy. W Moskwie.Tak, wszystko o tobie wiem.Byłeś zaangażowanyw działalność antyradziecką. Niektórzy tak uważają.Ale istotne jest to, że od roku siedzę natym statku.To oczywiście nie lada zaszczyt móc uczestniczyć wprocesie zaopatrywania w ryby wielkiego rynku radzieckiego. %7ływimy cały Związek Radziecki. I to jest piękne hasło.Niestety, nie przewidziałem tego, co sięzdarzyło, i nie zachowałem umiejętności śledczego.Natasza zmarszczyła czoło, jakby nie bardzo wiedziała, jak sięzachować. Jeśli kapitan postawił przed tobą zadanie, powinieneś to zrobićz radością. Tak, tylko że jest jeszcze jeden problem.Nataszo, oboje pra-cujemy na dole przy produkcji [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum