[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.— Sytuacja uległa zmianie — zwróciłem się do Niebieskookiego.— Isthomi w obozie.Pewnie, że tak — wtrącił Finn, chciał być tu najważniejszy, wodzić rej.— Miasto Pierścieniorbity przeszło z powrotem w ręce Tetrów, którzy ściągają środki do walki najszybciej, jak mogą.261Zignorowałem go i dalej przemawiałem do jasnowłosego najeźdźcy:— Po obu stronach pada wiele ofiar.Tetrowie waszmiażdżą, jeśli się nie poddacie.Nie znajdziecie tu żadnejpomocy, a zwłaszcza takiej, o jaką wam chodzi.Te istotynie są waszymi przodkami, nie mogą was obdarowaćcudowną superbronią, która przeważy szalę zwycięstwa nawaszą korzyść.Stać ich tylko na zawarcie we własnymimieniu pokoju z Tetrami, a mają wiele do zaoferowaniaRozpoczęli już rozmowy z politykami na waszym poziomie.Możecie tylko wszystko sknocić, wymachując pu-kawkami.Uwierz mi, nie mamy na to żadnego wpływu.To nie miało sensu, on był tylko żołnierzem, moje słowaodbijały się od niego jak groch rzucany o ścianę.Niechodziło o to, że mi nie wierzył — to wszystko brzmiało dlaniego jak czysty bełkot.Musiałbym bardziej się postarać,ale nie wiedziałem, od czego zacząć.Zerknąłem na bok na Finna, pragnąc, aby nagle zniknął i przestał wszystko komplikować.— Co właściwie zamierzacie zrobić? — spytałem naj­łagodniejszym tonem, na jaki mogłem się zdobyć.— Chcemy broni — odparł Niebieskooki, jakby to byłojasne jak słońce.— Chcemy wyciszaczy, których działanieopisałeś Dyanowi.Chcemy potężnej broni, która umożliwinam powstrzymanie Tetrów i wyparcie ich z naszego świata.Chcemy przejąć władzę nad Asgardem i ją utrzymać!— I jak zamierzacie tego dokonać? — spytałem, tłumiąc zgryźliwość w głosie.Obróciłem się na chwilę w stronę scionów, którzywydawali się ubawieni całą sytuacją.Miałem wrażenie, że262Z przyjemnością zdają na razie wszystko w moje ręce.Ich zaufanie pochlebiało mi, ale nie mogłem uwierzyć, żeąaprawdę osiągnąłem cokolwiek w tej zwariowanej dyskusji.— Chcemy się porozumieć z nieśmiertelnymi — przemówił jasnowłosy w swym najlepszym heroicznym stylu.— Chcemy, abyście zaprowadzili nas do istot władającychtą biostrefą.— Nie potrzebujemy was do nich prowadzić — wyjaśniłem.— One są tu, nie tylko Thalia i Calliope, ale również ściany, podłoga, sufit.Nie są ludźmi takimi jakty lub ja, są elektronicznymi jaźniami.Myślącymi programami.Pozbawione są ciał, o jakich myślicie.Jego puste spojrzenie mówiło, że nic z tego do niegonie dociera.— Pragnąłbym ze swej strony, aby bardziej czynniewłączyły się w to wszysko — ciągnąłem — i nie miałbymabsolutnie nic przeciwko, gdyby uśpiły nas teraz wszystkich za pomocą jednej ze swych wymyślnych sztuczek, abyśmy mogli rozstrzygnąć sprawę bez tych rewolwerów,którymi wymachujecie nam przed nosem.Liczyłem, oczywiście, na to, że Dziewiątka przez całyczas się nam przygląda, podobnie jak stała spokojniez boku, kiedy podczas mego ostatniego tu pobytu Gwiezdna Gwardia załatwiała swe porachunki z Amara Guurem.Liczyłem na to, że Isthomi są całkowicie panami sytuacji,a ci kowboje zostali wykryci i poddani bacznej obserwacjiod chwili wdarcia się na ten poziom.A przed działaniempowstrzymuje ich tylko świadomość, że nie ma powodówdo paniki.Pragnąłem jednak, aby pojęli aluzję.263Ale nic się nie wydarzyło i nie mogłem powstrzymać się od rzucenia niespokojnego spojrzenia na Thalię i Calliope.Uświadomiłem sobie, że nie wiem naprawdę, jak ciężkieodniosła obrażenia Dziewiątka w tym starciu na software.Może akurat nie uważała, kiedy zakradli się tu żołnierzeScarydów.Wiedziałem, że teraz powinna uważać, ponieważMyrlin powiedział, że będą przysłuchiwać się mej rozmowieze scionami.Ale panowała jedynie cisza i bezruch.Czy to możliwe, rozmyślałem, że Isthomi nie sprawująjuż dostatecznej władzy nad swymi systemami, aby przedsięwziąć skuteczne kroki przeciw intruzom? A jeśli tak, to gdzie, ach gdzie podziewa się Myrlin?— Nie macie prawa stawiać żądań — oświadczyłemNiebieskookiemu.— Z pewnością zdajecie sobie z tegosprawę.— Tak się stało — odparł — że mamy większe prawo,niż ci się wydaje.Jak sądzę, przywieźli cię tu rannego i niewidziałeś urządzeń ani szybu łączącego ten poziom z wyższymi.To bardzo głęboki i niezwykle szeroki szyb.Nie wiem, na jaką głębokość sięga, ale powyżej rozciągają sięsetki poziomów.Łączna jego objętość musi być ogromna,— I co z tego?— To, że w środku jest próżnia — wtrącił Finn szyderczo.— Wprawdzie tablice ostrzegawcze nie są wypisane w żadnym znanym języku, ale ten kto je wymyślił, zadbałaby były zrozumiałe dla każdego, kto posiada choć odrobinę inteligencji.Podróż na dół trwała długo i mieliśmy kupę czasu na rozszyfrowanie ich treści.Winda chodzigładko w dół i w górę próżniowego szybu, który jest dośćgłęboki, by zassać z tej biostrefy ogromną masę powietrza.264Trzeba tylko odpowiedniej ilości materiału wybuchowego, by wysadzić śluzę.Możemy wyrządzić dużo strat jednym„trrrach".A jeśli mieszkające tu istoty lubią powietrze,lepiej niech z nami pogadają, o'kay?Pokręciłem z niedowierzaniem głową.— Przecież wy nic z tego nie rozumiecie! — wykrzyknąłem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum