[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Do tej pory zaw- Wyciągnął dłoń w kierunku twarzy żony, ale nie zdołał jej już dotknąć.sze go zbywała, traktowała protekcjonalnie, wykorzystywała i groziła, że go odprawi.- Umieram - westchnął.Teraz zobaczyła, jaki naprawdę jest potężny.Desperacka próba zamachu na jego życie - Nie! - Próbowała wyjąć z kieszeni komunikator.- Wezwę roboty z pogotowiadowiodła, jak bardzo jest zaniepokojona.Już wie, że mógłby ją zniszczyć.medycznego.Loor uśmiechnął się.W ten sposób pokazujesz mi, że wygrałem, pomyślał.- Daj spokój, Iella.Isard udało się zrobić ze mną to, co nie powiodło jej się wprzypadku Tycha.Kazała mi szpiegować także jego.Po tym, co ze mną zrobiła, nic nieIella zaczęła obracać się w kierunku nieoświetlonej kabiny, trzymając blaster w może mnie uratować.- Zwilżył językiem usta.- Nie mogę żyć pod ciągłym podejrze-wyprostowanej ręce.Coś czarnego poruszyło się we wnętrzu windy - cień, który nabrał niem.To uczyniłoby życie zbyt.nudnym.kształtów człowieka i wybiegł naprzód z płonącymi blasterami w obu dłoniach.- Diric, nie.możemy ci pomóc.- Giń, Derricote, giń! - krzyknął.- Już za pózno.Kocham cię.Chciała, żebym cię zabił.Nie mogłem odmówić.-Szkarłatne wiązki energii blasterowej wystrzeliły w kierunku nadchodzącej trójki.Uśmiechnął się słabo.- Mogłem tylko stawiać opór.Mechanizm otwierający drzwiJedna z nich trafiła Nawarę w prawe biodro, obróciła go dookoła i wyrzuciła w powie- windy miał być połączony z zapalnikiem bomby.Gdybym cię zabił, zdradziłbym sa-trze.mego siebie.Zrobiłem, co w mojej mocy, byś zdążyła mnie od tego powstrzymać.- BólZanim Twi lek zdążył upaść, dwie blasterowe wiązki przeszyły pierś Loora.wykrzywił jego twarz.- Dziękuję, że mnie uwolniłaś.Pierwsza z nich wwierciła się głęboko w lewą pierś i uniosła go do góry.Druga uderzy- Iella pogładziła go po twarzy i uświadomiła sobie, że Diric nie żyje.Ze ściśniętymła w brzuch i zatrzymała w pół ruchu, odrzucając go do tyłu.Wylądował obok leżącego gardłem i oczami pełnymi łez łagodnie ułożyła mu głowę na ferrobetonowym podłożu iciała Nawary i sunąc po podłodze, zatrzymał się w pół drogi do śmigacza.pocałowała go po raz ostatni.Lata treningu wzięły u Ielli górę nad świadomym myśleniem.Gdy strzały skiero- Kirtan Loor leżał na ferrobetonie, nie czując zupełnie nic.Wiedział, że to nie jestwały się w jej stronę, beznamiętnie nacisnęła spust i wystrzeliła podwójną serię, która dobry znak.Umierał, nie mógł mieć co do tego wątpliwości, i ta myśl była oburzająca.zatrzymała zabójcę o krok lub dwa od windy.Wiązki wbiły się głęboko w brzuch na-Janko5 Janko5 X-Wingi III  Pułapka Krytosa Michael A.Stackpole222 223Starał się podsycić w sobie gniew, ale miał coraz mniej sił.Uczucia zapadały się wpróżnię, pochłaniającą ostatnie okruchy życia Kirtana Loora.Wewnątrz tej próżni pozostała jedna jedyna rzecz, tak charakterystyczna dla całe-ROZ DZ I AAgo jego życia.Gil Bastra, Corran Horn i Iella Wessiri, a także Ysanna Isard, wiedzieli oniej.Loor ze wszystkich sił starał się ją w sobie zwalczyć, ale była to wada wrodzona inieuleczalna.Opieram się na niesprawdzonych założeniach, pomyślał.Nie chcę do-strzec prawdy, gdy jest z nimi sprzeczna.Przez to zostałem pokonany.Spojrzał w górę na ferrobetonowy sufit, poszukując w jego przypadkowych wzo-rach jakiejś kosmicznej prawdy, ale jedyna prawda, którą odnalazł, przygnębiła go.39Isard nie posłała zabójcy, by zabić mnie, pomyślał, chciała dosięgnąć Derricote'a.Umieram zamiast niego, za jego przestępstwa.Czy może być coś gorszego?Z jakiegoś powodu przypomniał sobie Corrana Horna.To Horn powiedział, że niema nic gorszego niż umierać w samotności, pomyślał.Walczył z tą świadomością, aleWedge, chociaż zmęczony, nie pamiętał już, kiedy ostatnio czuł się tak dobrze.gdy ciemność zaczęła przesłaniać mu wzrok, przyznał w duchu, że w tym jednym przy-Siedząc w kabinie X-winga, z Mynockiem z tyłu i Asyr na prawym skrzydle, czującpadku Corran Horn miał rację [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum