[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Powinienem sam zadzwonić do pana - Olsen zaczął pierwszy - jednak chciałem najpierw uregulować sprawętestamentu.Więc dobrze się stało, że spotykamy się właśniedziś.- Jak Tomasz Rupert podzielił majątek? - Frączak od razuprzeszedł do konkretów.Tadeusz Olsen otworzył szufladę, wyjął zieloną teczkę, a zteczki kilka złożonych kartek.- Skserowałem dla pana, komisarzu, tekst testamentuTomasza Ruperta, ale zanim go panu dam, muszę coś wyjaśnić.Poprawił się na krześle, wypił łyk kawy; wyjaśnienia miałypotrwać, więc Frączak również przygotował się do słuchania iwyłączył dzwonek komórki.- Tomasz był moim przyjacielem.Jedynym przyjacielem.Poznaliśmy się na studiach i zawsze mogliśmy na siebie liczyć.Nasze rodziny dobrze się znały i przyjazniły.Dlategozajmowałem się prawnymi problemami całej rodzinyRupertów.Zostałem także wykonawcą testamentu Tomasza, wrazie jego śmierci.Chociaż nie myślałem, że stanie się to teraz -przerwał na chwilę.- Też napisałem testament, a nie myślę o śmierci - wyjaśnił.-Dlaczego Tomasz Rupert spisał testament pół roku temu?Czy był jakiś szczególny powód? - spytał Frączak.- Nie, to był kolejny testament Tomasza, chyba trzecia jegowersja.- Pan Rupert zmieniał spadkobierców? Kogoś pomijał?Olsen uśmiechnął się wyrozumiale.- Nie, nie.Myśli pan, że jak w angielskich powieściach,siostrzeniec nie lubi pieska cioci, więc bogata staruszka pomijago w testamencie i zapisuje pałac biednej damie dotowarzystwa?-Może przedstawił to pan zbyt drastycznie, ale o coś takiegomi chodziło - zgodził się komisarz.- Od ostatniego razu zmienił się tylko jeden fakt: przeddwoma miesiącami Tomasz włączył do masy spadkowej dwainstrumenty i zapisał je konkretnej osobie.- Czyli nie zmienił poprzednich zapisów? Tylko dodał? Arodzina? Wiedziała, kto i co dziedziczy? Olsen zamyślił się i nie odpowiadał przez chwilę;przypomniał sobie reakcję Danuty.- Wie pan, chyba nie cała rodzina była świadoma, jak Tomaszdokonał podziału.Więc może nie wyjaśnił im szczegółów.- Będziemy się nad tym zastanawiać, teraz chętnieprzeczytam testament.Olsen dalej trzymał teczkę na biurku i nie wydawało się, żechce oddać ją komisarzowi.- Czy bierze pan pod uwagę spadek jako możliwy motywmorderstwa? - zapytał wreszcie.- Jeśli to morderstwo - dodał.- Badam wszystkie motywy.Testamentu nie znam.Przeczytam i będę się zastanawiał - Frączak już znie-cierpliwiony, chciał szybko poznać szczegóły, potem mógłtworzyć hipotezy nawet w towarzystwie prawnika.Mecenas już bez słowa podał komisarzowi wydrukowanekartki.Teraz Frączak czytał, mecenas pił kawę.Komisarz przeczytał testament dwukrotnie.Za drugim razemwolniej.- Ciekawe - podsumował i ożywiony zwrócił się do mecenasa:- Jaka była reakcja rodziny?- Całkiem normalna, właściwie testament nikogo niezaskoczył.Może Madzia mało się cieszyła, a Danka i Rysiekspodziewali się udziałów we własności domu, ale przyznampanu, że wszystkich zszokowało oświadczenie JaninyPolańskiej.Nie, raczej oszołomiło.- A co robiła pani Polańska na tym spotkaniu? Ona chyba nienależy do rodziny? - zdziwił się Frączak.- Polańska poprosiła mnie o możliwość odczytania istotnegodla wszystkich oświadczenia - wyjaśnił Olsen.- Wiedział pan, o co chodzi?- Nie chciała powiedzieć, ale uwierzyłem, że to ważne.- Było ważne? O co chodziło?- Przyznała się do urodzenia dziecka Tomasza Ruperta.Syna.Teraz policjant poczuł się oszołomiony.Olsen z satysfakcjąobserwował reakcję komisarza.Lubił zaskakiwać i udało mu siękompletnie go zaskoczyć.-Tomasz wiedział? Nie umieścił jednak dziecka w testamencie.Co to za dziecko? Skąd pewność? Ile łat maewentualny syn Ruperta? - Frączak wyrzucał z siebie pytanie zapytaniem.- Powoli panie komisarzu - prawnik starał się uspokoićpolicjanta - wiem tyle, co pan.No, może trochę więcej.Syn maponad dwadzieścia lat.Urodził się w Szwecji.Za ojca uznajemęża Polańskiej.Nic nie wie o Tomaszu.- To kto w takim razie dziedziczy? Ma pan pewność, że tonaprawdę syn Ruperta?- No właśnie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum