[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Faith, jak jużwspomniałem, ukończyła medycynę.A twój najstarszy brat maniezwykły talent do liczb; jest geniuszem finansowym.Gideon wziął głęboki oddech.Czyli żyją.Dzięki Bogu.Imionabrzmią znajomo.Mark, Grace, Faith.Zaraz, zaraz; przecież Ingrampowiedział, że to jego siostra ma na imię Faith.Ciszę przerwał kobiecy głos.Gideon uniósł głowę, nie zważającna to, że woda zalewa tunel, który wykopał wokół generatora.- Gideonie, chodz do domu! Mark, Grace, gdzie jesteście?Cienie na piasku poruszyły się; dziecięce głosy odpowiedziałyna wołanie.Gideon zgarnął zabawki, po czym ujął Grace za rękę;dziewczynka mocno ją ścisnęła.- Hej, Achilles! - Mark klepnął go w ramię.- Zcigamy się? Ktoprzybiegnie ostatni, ten jest zgniłym jajem.Rechocząc wesoło, Gideon z Grace rzucili się do biegu.- Faith! - zawołała kobieta na werandzie.- Gdzie Jake?Stojąca na wydmie dziewczynka o długich ciemnych włosachwskazała palcem na plażę.- Tam, mamusiu!199Anulaouslaandcs Obejrzawszy się przez ramię, Gideon ujrzał pędzącego po piaskubrata.Biegli niemal łeb w łeb.%7ładen nie lubił przegrywać, zwłaszczaJake.Grace, Faith; Mark i Jake.Dzieci na plaży.Jego siostry i.- Jestem twoim bratem, Gideonie - oznajmił Ingram.Gideon milczał.Nie był w stanie wydobyć głosu.Wpatrywał sięw twarz mężczyzny po drugiej stronie krat.Po chwili zlała się ztwarzą chłopca.Z twarzą Jake'a.Jake Ingram jest jego bratem.%7łyje.I nie pozwalając Gideonowiopuścić więzienia, może sprawić, że wszyscy zginą.200Anulaouslaandcs ROZDZIAA DWUNASTYIle razy człowiek może przeżyć szok, zanim zacznie tracićzmysły? Brooke podejrzewała, że zbliża się do tej granicy.Wprzeciwnym razie dlaczego te wszystkie szalone rewelacjewydawałyby się tak logiczne?Czując, jak kręci się jej głowie, złapała się krawędzi biurka, bynie upaść, po czym wolno podeszła do krzesła i usiadła.Głosymężczyzn wciąż rozbrzmiewały w podziemnej sali.Wytężywszyuwagę, skupiła się na rozmowie.Gideon jest złodziejem, i to największym w dziejach ludzkości.W porządku.Miała kilka godzin, aby przywyknąć do tej myśli.Zresztą sama też nie jest bez winy.Wiedziała, do czego ludzie sązdolni, aby tylko utrzymać się przy życiu.Różnica pomiędzy tym, coona zrobiła, a tym, czego on się dopuścił, dotyczy wyłącznie skalikradzieży.Gideon żałował swego uczynku.Wierzył, że nie miałwyboru.A ona wierzyła jemu.Była pewna, że w gruncie rzeczy jestdobrym, szlachetnym człowiekiem.To wszystko potrafi zaakceptować.Ale, jak się okazało, Gideonnie jest zwykłym człowiekiem.Jest genetycznie zmodyfikowanymsuperczłowiekiem, wynikiem tajnych badań o nazwie Proteusz, któreCIA prowadziła w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.Totłumaczy, dlaczego tak bardzo różnił się od innych.Brooke słyszałao Proteuszach - dzieciach urodzonych w czasie trwania eksperymentu.Rok temu, kiedy sprawa wyszła na jaw, wszystkie gazety o tym201Anulaouslaandcs pisały.Tajna armia supermanów! Niebezpieczne mutanty! Potwory!Dziwolągi!Na Brooke te tytuły nie robiły większego wrażenia.Na Mabelteż nie.Obie znacznie bardziej interesowały się sprawą Achillesa.Najwyrazniej jednak artykuły o genetycznie zmodyfikowanychdzieciach zawierały prawdziwe informacje.Dwoje z tych dzieci stoituż obok.Teraz, gdy wiedziała o łączących ich więzach krwi, beztrudu dostrzegała podobieństwo.Obaj są tego samego wzrostu, mająidentyczny kolor oczu i włosów, identyczne spojrzenie i podobnąenergię w ruchach.Gideon marzył o odnalezieniu swojej biologicznej rodziny.Jeden z braci odnalazł go pierwszy.Szkoda, że na powitanie wtrąciłgo do aresztu.Nagle poderwała się na nogi.Zebrawszy się na odwagę,podeszła do mężczyzn i chwyciła Jake'a Ingrama za ramię.- Pan naprawdę jest bratem Gideona? - spytała.Obejrzał sięzaskoczony, jakby zapomniał o jej istnieniu.- Tak - odparł, puszczając nadgarstki Gideona.Potrząsnęła nim.- Więc gdzie pan był przez te wszystkie lata? Wiedliścienormalne szczęśliwe życie, tylko biedny Gideon trafił na opiekunów zpiekła rodem.Gideon zwolnił uchwyt na klapach marynarki Jake'a i cofnął sięw głąb celi.- Brooke.202Anulaouslaandcs - Jakim prawem każe pan Gideonowi tłumaczyć się z tego, cozrobił? Zważywszy że wychowywała go banda przestępców, to cud,że wyrósł na tak wrażliwego i porządnego człowieka.Przecież miałzaledwie dziesięć lat, kiedy trafił w ich ręce.Dlaczego rząd się waminie zaopiekował? Dlaczego nikt nie zainteresował się losem Gideona?Moim zdaniem to pan się powinien tłumaczyć, a nie on.- To bardzo skomplikowana sprawa - zaczął Jake.- Skomplikowana? - Przetarła ręką policzek, zdumiona, że jestmokry od łez.Nawet nie zauważyła, kiedy znów zaczęła płakać.Sięgnąwszy za kraty, chwyciła dłoń Gideona.- Widzi pan tenzakrwawiony bandaż? Nie jestem tak wykształcona ani takinteligentna jak wy dwaj geniusze, ale wiem jedno: czasem rozumprzeszkadza; czasem po prostu trzeba przyjąć coś na wiarę.A możenaukowcy z Proteusza zapomnieli dać panu organ zwany sercem? -spytała, patrząc z wyrzutem na Jake'a.Widziała, że jej słowa sprawiły mu ból.Pózniej go przeprosi.Narazie chodzi jej wyłącznie o Gideona.Jake Ingram wyjął z kieszeni marynarki zestaw kluczy.Pochwili otworzył drzwi celi.- Nie mogę wypuścić Gideona - rzekł.- Przynajmniej dopóki niedojdziemy do porozumienia.Ale panią mogę do niego wpuścić.W okamgnieniu znalazła się w ramionach ukochanego.Objęłago w pasie, on przycisnął policzek do jej włosów.- Cierpienie i rozkosz - szepnął.- Czy miłość zawsze jest taka?- Nie zawsze.Ale czasem radości towarzyszy smutek.203Anulaouslaandcs Metalowa krata się zatrzasnęła, klucz zazgrzytał w zamku.Przytulając do siebie Gideona, Brooke wcisnęła nos w jego koszulę.- Panna Carter ma rację - oznajmił Jake.- Jestem ci winienwyjaśnienie.Otóż do kwietnia ubiegłego roku, kiedy zaistniałeś wcyberprzestrzeni jako Achilles, nikt z nas nie wiedział, że żyjesz.Zresztą sami o sobie też nie znaliśmy prawdy [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum