[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Mam ochotę cię schrupać.Shep patrzył przez chwilę na córeczkę, po czym przeniósłwzrokna żonę.Tak strasznie nie chciał psuć tej najsłodszej chwili,jaką przeżywali od śmierci blizniaka. Dobra francuska pani odeszła od nas, Vivi  powiedziałcicho.Vivi nie zwracała na niego uwagi.Była w słodkim, pudrowymświatku Siddy.Przykładała butelkę do ślicznej buzi córeczki.Patrzyła, jak kończy pić, a jej powieki robią się ciężkie.Shep schylił się i zaczął podnosić Siddę.Jedną rękę wsunąłpodjejplecki. Nie bierz jej jeszcze, kochanie  poprosiła Vi vi. Niechcałkiem zaśnie, wtedy jąpoklepię po pleckach, żeby jej się odbiło,i położę do łóżeczka.Zazwyczaj Shep słuchał tego, co mówiła Vivi.Nie dotykałSiddy bez polecenia czy pozwolenia żony.Tym razem jednakzawahał się.Potem podniósł Siddę i wyjął butelkę z rąk Vivi.282  Co robisz, Shep? Chcesz dokończyć ją karmić?Shep stał, trzymając Siddę jedną ręką na biodrze.Vivi wstała, wciąż w dobrym nastroju, gotowa zgodzić się nakaprys męża. Vivi, Genevieve odeszła  powiedział, bacznie obserwu-jąc żonę.Vivi poczuła w ustach smak żelaza.Wstała. Dziwne" pomyślała. Nie czułam tego smaku, kiedy umarł blizniak.Nieczułam go od śmierci Jacka". Co się stało?  spytała, nie chcąc wiedzieć.Shep spojrzał na córeczkę, którą trzymał na rękach.Nie chciałmówić żonie tego, co musiał powiedzieć. Kochanie, strasznie mi przykro, ale zdaje się, że dopadłyją aligatory.Vivi spojrzała na senne oczka córeczki.Przez chwilę jej niewidziała.Widziała tylko odbicie własnej zszokowanej minyw ogromnych, orzechowych oczach dziecka. Mogę coś zrobić, Vivi?  spytał Shep. Mogę coś dlaciebie zrobić, kochanie?Vivi pokręciła głową. Nic nie możesz dla mnie zrobić.Dokończ karmić swojącórkę.Potem poklep jąi zmień pieluszkę.Idę do sypialni zadzwo-nić.Nie przeszkadzaj mi, proszę.Odwróciła się i wyszła z pokoju, a Sidda zaczęła płakać.ShepWalker uniósł dziecko, żeby znalazło się nad jego głową.Niewiedział, jak je uspokoić. Hej, Misiaczku  powiedział. Wszystko w porządku.Masz oczy tatusia, wiesz? Masz płuca mamusi i oczy tatusia. Mogę mówić?  Vivi spytała Teensy, która leżała rozpar-ta w fotelu, zrzuciwszy buty z nóg. Co to znaczy:  Mogę mówić"?  powiedziała Teensy.Tylko dzięki rozmowom nie trafimy do Betty. Uświadomiłam sobie, że nie wybaczyłam Zwiętej MatceKościołowi  powiedziała Vivi. Wydawało mi się, że wyba-283 czyłam, ale nie wybaczyłam.Powinni nam pozwolić pochowaćGenevieve na cmentarzu Bożego Miłosierdzia. ZMK nie lubi ostatecznego odejścia za pomocą koktajliz wódki i barbituratów  powiedziała ostro Teensy, ale za-brzmiało to dość bezradnie. Nadal chodziłam na msze, chociaż ty przestałaś, chociażCaro nie chodziła do spowiedzi.Praktykowałam, tak samo jakNecie.Nawet po tym, jak musiałam zmienić spowiednika, kiedySidda oznajmiła światu, że byłam Hitlerem wśród matek.Przezcałe życie tęskniłam za tym uczuciem czystości i lekkości, jakiesię ma przez dwie i pół minuty po spowiedzi.Za tym uczuciem,że jeżeli wpadniesz pod ciężarówkę, to zostaniesz zbawiona. Ja przestałam chodzić do spowiedzi, kiedy mi powiedzia-no, że striptiz to grzech śmiertelny  powiedziała Teensy. Jesteś mądrzejsza ode mnie, Teensy-boo. W kraju ślepców krótkowidz jest królem. Roześmiałasię Teensy.Upiła łyk drinka i podjęła wątek. Nie jestem odciebie mądrzejsza, Vivi, ale wiem, że Maman mnie kochała.Niezabiła się dlatego, że mnie nie kochała.Zabiła się, bo wierzyła,że pozwoliła mojemu ojcu zabić mojego brata.Napisała to w pa-miętniku.To mój ojciec został najsurowiej ukarany.Teensy westchnęła i znowu się napiła. Tęsknisz za nim?  spytała Vivi. Tęsknię za Jackiem każdego dnia mojego życia odparłacicho Teensy. Ale nie tak jak ty.Był moim bratem.Spędziłamżycie z mężczyzną, którego kocham. Wciąż mam go przed oczami  powiedziała Vivi.Widzę, jak biegnie po boisku z piłką do koszykówki, jak skaczez liny w Spring Creek.Teensy, wciąż mam go przed oczami.Nawet nie wiem, czy pamiętasz, jak nad zatoką. Vivi urwałai odwróciła wzrok. Boże, czy ja jestem nienormalna, że ciągleto rozpamiętuję? Czy jestem jedną z tych wariatek, które nieprzebrnęły przez szkołę średnią, na miłość boską? Mój brat był twoją prawdziwą miłością, Bebe  powie-działa Teensy.284  Tak. Vivi upiła łyk burbona. I nadal dałabym wszyst-ko, żeby jeszcze raz przed śmiercią poczuć jego zapach. Jest coś, czego nie mogę wybaczyć. Czego? Tego, że Bóg zabrał Jacka.Cieszę się, że pobiliśmy żółt-ków, i jestem dumna, że powstrzymaliśmy Hitlera, ale i takuważam, że mój brat nie powinien był zginąć na tej wojnie.Właśnie dlatego rozumiałyśmy te dzieciaki, które protestowałyprzeciwko wojnie w Wietnamie.Patriotyzm to stek bzdur.Pra-wdziwa miłość nie, ale patriotyzm tak, cher, Kościół katolicki i Stany Zjednoczone naprawdę nie po-winny zadzierać z Ya-Ya  powiedziała Vivi.W przeszklonych drzwiach prowadzących z salonu na patiopokazał się Chick. Czyżbyście spiskowały przeciwko Kościołowi i państwu?Teensy, proszę, nie chcę, żeby FBI znowu nas nachodziło.Teensy i Vivi wybuchnęły śmiechem. Ty stary wariacie  powiedziała Vivi. Jak tam twojamarynata? Mówcie do mnie  Julia Child"  odparł Chick, naśladu-jąc głos słynnej szefowej kuchni. Napijecie się czegoś? Oui, oui, s 'ii vousplait  powiedziała Teensy. I, Bebe,za chwilę mogłybyśmy coś zjeść.Pomóc ci w czymś? Nie trzeba.Zostańcie tu.Zwietnie się bawię [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum