[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Może są to wyłącznie moje indywidualne odczucia, a może sprawa tej cholernejkatolickiej edukacji - nie mam pojęcia, ale zdecydowanie nie chcę rozmawiać o histerektomii.Może to mieć związek z moją matką.Ciągle powtarzała, że musiała usunąć swoje  organywewnętrzne przeze mnie.Nie wiem.Może to wszystko jest przejawem jakiegoś złożonegopoczucia winy.Nie chcę nad tym rozmyślać.- Zasięgnęłaś rady innych lekarzy? Kiedy chodzi o coś tak poważnego, trzeba sięupewnić.- No więc mój lekarz zasugerował mi to jako pierwszy, a potem poszłam do ginekologaSusan i powiedział mi to samo.Powiedział, że mam polipy i że jeden z jajowodów może byćniedrożny.Postraszył mnie, że od tego można dostać raka.Wypowiadając to słowo, spogląda na mnie.Myślę o mojej siostrze.U niej zaczęło sięod raka śluzówki macicy i stamtąd nowotwór rozprzestrzenił się po całym organizmie.- Czy miałaś jakieś kłopoty przed urodzeniem ostatniego dziecka?- Miałam dwa zabiegi D i C.Pierwszy raz, zanim skończyłam szesnaście lat.Właściwiepowinno się na to chyba mówić aborcja, ale lekarze mówili D i C.Potem miałam jeszcze jedenzabieg usunięcia płodu, mniej więcej na rok przed urodzeniem Jonniego.Wciąż miałamkłopoty tego rodzaju.Jest teraz bardziej rozluzniona.Nalewa sobie kawy i zamierza nalać do mojej filiżanki.- Hola, Peg! Muszę iść malować.Ręce będą mi się tak trzęsły, że rozmażę cały obraz.Umówiłem się z dziećmi, że kiedy wrócą ze szkoły, namaluję kilkoro z nich, jak grają whokeja.Za chwilę powinny się zjawić.- Boże, naprawdę nie chciałam ci o tym wszystkim mówić, Bert, ale potrzebuję kogoś,komu mogłabym się zwierzyć.Wciąż to w sobie tłamszę. - No cóż, niewiele ci mogłem pomóc.Przykro mi.Problem narkotyków wytrąca mniekompletnie z równowagi, nie wiem też zbyt wiele o wewnętrznych organach kobiecych, choćmoże powinienem, biorąc pod uwagę, że się urodziłem i że jestem ojcem czwórki dzieci.Częściowo, jak sądzę, wynika to z faktu, że należę do innego pokolenia.Bardzo mi przykro,Peg, że nie potrafię ci pomóc.- Och nie, jesteś cudowny.Słuchasz moich zwierzeń i widzę, że naprawdę się przejąłeś.To widać po twojej twarzy.Wiesz, że twoja twarz wiele zdradza? Nie musisz właściwie nicmówić, a ja mogę odczytać każdą twoją myśl.Patrzy mi w oczy i uśmiecha się.Odpowiadam jej uśmiechem.Mógłbym przysiąc, żedostrzegam w jej oczach coś więcej niż niewinną naiwność małej dziewczynki czy mojejpotencjalnej bratanicy.Nie jest to bynajmniej przykre, raczej ekscytujące, a ja należę chybado największych romantyków, jacy zostali jeszcze na świecie.Wstaję.Peg obchodzi bar i przez chwilę stoimy oboje naprzeciwko siebie, o krok jednood drugiego.- Jeszcze raz ci dziękuję.Czy jak skończysz ten obraz, pójdziesz sobie i nigdy cię już niezobaczę?Oglądam się przez ramię.Dziecko znów zasnęło na podłodze.- Nie, chcę jeszcze namalować ten sklepik na rogu Radbourne i Copely.Nazywaliśmygo  Sklepikiem albo  U Hershafta.Bo tak się nazywał właściciel.- Ach, masz na myśli sklepik Chicky'ego! To świetnie.Będzie zachwycony.Chcesz znówzostawić tu kasetę?- Byłoby wspaniale, Peg.Dziękuję.Nachyla się lekko i cmoka mnie znienacka w usta ułożonymi w dzióbek wargami.- Lepiej już idz.Za pięć minut wrócą dzieci.Jeszcze raz ci dziękuję.Idę w stronę drzwi, Peg mnie nie odprowadza.Sprząta moją filiżankę, zabierapapierową torbę i serwetkę.Patrzę na obraz - wygląda wspaniale.Jest naprawdę tak dobry, jak sobie wyobrażałem.Jedyny problem to jego statyka.Kiedy domaluję hokeistów, wszystko będzie w porządku.Sprawdzam kieszenie i stwierdzam, że mam sześć jednodolarowych banknotów.Zaczynamzeskrobywać farbę z miejsc, w których chcę namalować dzieci.Już prawie kończę, kiedyprzybiega zdyszany rudowłosy chłopiec.Ma rolki w rękach i kij na ramieniu.Ledwie zipie -Siada na krawężniku.- Wiedziałem, że będę pierwszy.Ale muszę włożyć te łyżworolki, zanim przyleci reszta.Skupia się na przypinaniu łyżworolek.Ja również się koncentruję i tak zaczyna się scena masowa.Postanawiam, że skoro mam sześć dolarów, wydam je wszystkie [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum