[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Czy wiesz, kim są rodzice tego chłopca? - spytała Isabel.- Trzeba ichtutaj sprowadzić.- Ojcem jest jeden z żołnierzy Bevana, który nie powrócił z Rionallis.Poślę po matkę chłopca.Genevieve podeszła do drzwi, ale Isabel powstrzymała ją gestem.- Powinnam ci coś powiedzieć - zaczęła i dodała: - Córeczka Bevanazamarła z powodu gorączki, podczas gdy on wojował.Miała wówczasmniej więcej tyle samo lat, co ten chłopiec.Genevieve zamarła w pół ruchu.Nie wiedziała, że Bevan miał dziecko.Nic dziwnego, że wiedział, jak zająć się chłopcem.- Zaprowadz mnie do niego - poprosiła.Chłopiec wychłodził się na tyle, że nie można było go wykąpać, więcBevan polecił owinąć go ciepłym kocem i umieścić niedaleko ognia.Mały był tak przerażony, że nie protestował.Tymczasem sprowadzonazielarka przygotowała napar.- To na gorączkę - wyjaśniła - i na sen.Sen jest najlepszymlekarstwem.76RS Rzeczywiście zaraz potem chłopiec zasnął.Bevan stał nad nim ipatrzył na niego z czułością.Malec oddychał spokojnie, chociaż co jakiśczas marszczył czoło.Boże, oby tylko nie umarł, błagał w duchu Bevan.Stanęły mu przed oczami obrazy z przeszłości.Przypomniał sobietragiczne wydarzenia.Najpierw stracił dziecko, a potem żonę.Jegoświat legł w gruzach.Został zupełnie sam na świecie.Często odwiedzałgroby najbliższych w Rionallis, aż w końcu poczuł się tym tak zmęczony iprzygnębiony, że zapragnął wyjechać.Nie na wiele to się zdało, bo niepotrafił zapomnieć o tym wszystkim, co stało się z jego rodziną.Wziął śpiącego chłopca na ręce i usiadł przy ogniu.Zapatrzył się wpłonące drwa, pogrążony w bolesnych wspomnieniach.Z zadumy wyrwało go skrzypnięcie drzwi, a kiedy spojrzał w ichstronę, zauważył stojącą w progu Genevieve.Chciała coś powiedzieć, alekiedy dostrzegła dziecko w jego ramionach, zmilczała.Podeszła bliżej idotknęła czoła chłopca, a potem usiadła obok.Siedzieli tak, nic niemówiąc.Nagle Bevan poczuł, że Genevieve wcisnęła mu coś w dłoń.Kiedy jąotworzył, dostrzegł kawałek płótna.- Skąd to masz? - spytał.- Było w twoich rzeczach - odparła.- Należało do twojej żony,prawda?Skinął głową.- %7łony i córki.Fiona miała to ze sobą w dniu ślubu, a potem przyszyłado czepka naszego dziecka.Genevieve nie wiedziała, jak zareagowć.Dotknęła policzka Bevana,myśląc o tym, że blizny na twarzy są niczym w porównaniu z tymi, którema w sercu.Bez słowa przycisnęła jego dłoń do, ust.- Oby Bóg się nad tobą zmiłował - powiedziała.Bevan przytrzymał jejdłoń i oboje spojrzeli na śpiące dziecko.Po jakimś czasie zdecydowali siępołożyć chłopca, ale obserwowali go na zmianę.Rzucał się na łóżku inadal miał bardzo ciepłe czoło, ale nie na tyle, żeby podejrzewaćśmiertelną gorączkę.Genevieve postanowiła, że nie wyjdzie z komnaty dopóty, dopóki nie77RS wyjaśni się, czy chłopiec będzie zdrowy.Usadowiła się wygodnie przypalenisku i zapatrzyła w ogień.Nagle przyszło jej do głowy, że w ciąguostatnich godzin w ogóle nie myślała o strachu.Nie uznała tego jednakza zwycięstwo nad Hugh.Zaabsorbowały ją inne sprawy.Jednak teraz, odziwo, wciąż się go nie bała.Dręczył ją lęk o chłopca i nagle zrozumiała,że troska o innych pozwala zapomnieć o własnych kłopotach.Gdybymiała dziecko, zapewne żyłaby jego życiem i myślała o tym, co sprawiamu radość i wywołuje jego niepokój.Dbałaby o dziecko i.mężczyznę,który byłby jego ojcem.Nie, nie, to zbyt niebezpieczne, pomyślała, zerkając ukradkiem naBevana.Serce wciąż jej się ściskało na myśl o tym, co wycierpiał.Bała sięteż myśleć, co powie, gdy Patrick poleci mu, aby się z nią ożenił.Bevan siedział przy jednym ze stołów w wielkiej sali.Na zewnątrzwciąż było ciemno i większość domowników nie wstała jeszcze z łóżek.Chłopiec przespał spokojnie noc, ale nad ranem mu się pogorszyło.Zaczął kaszleć i płakać, chociaż Genevieve nie wypuszczała go z ramion.Znowu posłali po zielarkę, która przygotowała kolejny napar i kazałaschładzać dziecku czoło kompresami.Bevan zadał sobie pytanie, czy jego córka również tak cierpiała.I czyFiona trzymała ją w ramionach do momentu, kiedy Brianna wydałaostatnie tchnienie.Nie mógł sobie darować tego, że nie było gowówczas w domu.Teraz bardzo lękał się o chłopca.Obawiał sięnajgorszego.Zielarka nie była pewna, czy napary zdołają powstrzymaćgorączkę.Po chwili dostrzegł Patricka, który schodził z góry.Brat podszedł doniego i uścisnął bez słowa jego rękę, a następnie usiadł naprzeciwko.Przez chwilę siedzieli w milczeniu.- Może się przejdziemy? - zapytał Patrick, chociaż zabrzmiało tobardziej jak polecenie niż propozycja.Na dworze przestał padać śnieg, ale księżyc skrył się za chmurami.Powietrze było chłodne i świeże, choć czuć w nim było wilgoć izapowiedz kolejnych opadów.Poszli na mury, by rozejrzeć się pookolicy.78RS - Posłałem wiadomość do króla Rory'ego O Connora - zaczął Patrick.-Wczoraj przyjechał posłaniec, który poinformował, że król wzywa cię doTary.Bevan przystanął.- W jakim celu?- Przybył tam król Normanów i razem wydadzą wyrok w sprawieRionallis.Bevan spojrzał złym wzrokiem na brata.Ta sprawa nie powinnapodlegać jakimkolwiek sądom, a jednak Patrick bawił się w dyplomację iuważał, że należy się dogadywać.- Jednak chcesz, żebym się z nią ożenił - powiedział.- Tak, to najprostsze rozwiązanie.Obaj królowie będą z niegozadowoleni, bo żaden nie będzie musiał ustępować.- Na ustach Patricka pojawił się lekki uśmiech.- Nie mogę tego zrobić - oznajmił z pełnym przekonaniem Bevan.Początkowo, gdy była mowa o małżeństwie z Genevieve, nie chciałzdradzić pamięci Fiony i uczucia, jakie ich łączyło.Teraz chodziło mubardziej o samą Genevieve, którą znowu przymuszono by dopoślubienia wybranego nie przez nią mężczyzny.Gdyby chodziło o innąkobietę, Bevan potrafiłby trzymać ręce z daleka i nie dążyłby doskonsumowania małżeństwa, lecz Genevieve za bardzo go pociągała.Nie byłby w stanie dać jej wolności, na której jej zależało.Poza tym wciąż myślał o chłopcu.Jego widok sprawił, że zapragnąłmieć własne dziecko.A przecież Genevieve nie mogłaby mu go dać.- Być może nie będziesz miał wyboru.Zaproszono mnie na tospotkanie wraz z innymi władcami.- Pojedziesz?- Jeszcze nie podjąłem decyzji w tej sprawie.Isabel uważa, żepowinienem to zrobić.Musisz pamiętać, że pochodzi z kraju Normanówi pragnie, byśmy zawarli z nimi pokój.- Patrick skierował się w stronęzamku.- Król Henryk może wręcz zażądać, żebyś ożenił się z Genevieve,a wtedy ja nie będę mógł zaprotestować.Zaskoczony Bevan spojrzał z niechęcią na brata.79RS - Jestem twoim władcą - rzekł stanowczo Patrick, choć nie podniósłgłosu.- Czy chcesz, żebym z twojego powodu narażał życie ludzi?Pozwoliłem jej tu zostać, bo wiem, ile wycierpiała, ale jeśli dojdzie dowojny.Bevan zrozumiał grozbę ukrytą w tych słowach.W razie konfliktuPatrick mógł wykorzystać Genevieve na wiele różnych sposobów.Choćby czyniąc z niej zakładniczkę i żądając w zamian ustępstw od królaHenryka.Nie chciał jednak, aby ktokolwiek zmuszał go do małżeństwa.Nawet własny brat.- Pojadę na spotkanie z królem Henrykiem - rzekł.- Kiedy sprawazostanie załatwiona, Genevieve wróci do ojca.Obiecałem jej to.-Odwrócił się i ruszył w kierunku zamku, uświadamiając sobie, żepowinien zacząć przygotowania do podróży [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum