[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Maski bez posady, trupy na urlopie,klucze bez zamków, mutry bez śrub, małpie ogony bez małp, nie odegramy nawet naszychról do końca.DER ZIPFEL strasznym głosemPrecz! Precz z moich oczu, fałszywe duchy.Jestem oszukany, zdradzony!Skrzek Potworów bardzo głośny.Wszyscy z wyjątkiem Potworów i trupa de La Trfouille auciekają nagle w dzikim popłochu, tłocząc się we drzwiach.37 AKT CZWARTYNa lewo scena taka sama jak w akcie I.Na prawo zamiast salonu ogród.Kwitnące krzewyotaczają placyk, wysypany czerwoną ziemią.Kwitnące glicynie oplatają koniec muru na lewo,złamanego według linii zygzakowatej.Nad krzewami widać liściaste drzewa i sosny wjesiennych barwach.Słońce poranne zalewa scenę od lewej strony.Zpiew ptaków, ryk krów zoddali.Zza muru wyłazi Elza, obdarta jak w akcie I, gasi lampkę elektryczną palącą się naszafce nocnej i włazi pod kołdrę.Wprost sceny dwa rokokowe fotele z I aktu.ELZANareszcie przeszła ta burza i mogę z czystym sumieniem wrócić do mego ubóstwa, niemyśląc o królewskiej reprezentacji.Z krzaków wychodzi Mistrz, w pełnej zbroi, przyłbica podniesiona.Za nim Fizdejko z wąsami,w kostiumie fantastycznego nadleśnego: kapelusik ze szczoteczką, zielone wyłogi, złoteodznaki.Karabin winchester na ramieniu.FIZDEJKOA więc umówione! Zostałem nadleśnym u Mistrza.Pomyśl, Elzo, będziemy żyli w małymdomku  malwy, geranie, nasturcje, świeże bulki, miód prosto z lasu i zupełna beztroska.Czasem w wilię święta ubiję jakiegoś biednego zajączka lub sarenkę i to będzie nasznajwiększy zbytek.A  mleko, dużo mleka koziego prosto od kozy, a czytać będziemytylko kalendarz.MISTRZJakże wam zazdroszczę!ELZAA Janulka?FIZDEJKONie wiem, co z nią będzie.Sama zadecyduje o swoim losie.Mistrz nie chce jej za żadneskarby świata, a ona jego też.Teraz poszły z księżną na grzyby do lasu.Wspaniałe rydzeudały się tego roku wśród karłowatych sosen na Wilkakalnisie.Będzie dobra zakąska dowódki na drugie śniadanie.Siada na fotelu.ELZADaj spokój z tymi rydzami.(do Mistrza) Tak, to nie jest kobietka na pańskie nerwy, paniehrabio.Ona potrzebuje kogoś naprawdę złego.38 MISTRZPani mnie obraża.Zło utajone jest we mnie bardzo głęboko.Nie każdy je dostrzec może.Tu jest ukryty zupełnie inny problemat.FIZDEJKOPraktycznie jest to wszystko jedno.Nie umiesz, Gottfrydzie, wyzyskać twego zła.Ale, ale a co ty ze sobą zrobisz?MISTRZJestem w stanie ostatecznego zwątpienia.Trzeba sobie powiedzieć raz na zawszę, że epokanasza nie może wydać pewnych typów władców.Chcieliśmy wziąć za łeb zbydlęconeprzez socjalizm masy  my, ludzie końcowi, niedobitki  chcieliśmy być panami wpoczątkowej fazie historii  na nic wszystko! Jedno jednak zdobyliśmy: oto na dniezwątpień czysto osobistych mamy teraz wiarę w możliwość cyklicznego porządku historiina bardzo wielkich dystansach.Nieodwracalność przemian Społecznych jest prawie żeprzezwyciężona.Zdejmuje hełm i zbroję, które składa na placyku.Pozostaje we fioletowej piżamie i fioletowejczapeczce z kutasikiem.FIZDEJKOAle z nami: do widzenia na zawsze.MISTRZ siadając na drugim fotelu i zapalając papierosaTak, Eugeniuszu.W tej chwili może gdzieś, w jakiejś chałupie zbydlęconegowspółczesnego człowieka, rodzi się ekwiwalent przodka twego z XII wieku, słynnego zokrucieństw kniazia Fizdy.Może to być nawet twój nieprawy syn, o którym tak marzyłeś.ELZAFi donc, panie hrabio.On nie zdradził mnie nigdy.MISTRZProszę nie przerywać  to są bardzo ważne myśli.A więc, gdyby on, ten syn twój,wiedział, że jest twoim synem, nie mógłby być twórcą nowej dynastii.On musi byćprawdziwym, pierwotnym zdobywcą  wtedy tylko wszystko zacznie się od początku nanowo.FIZDEJKOCzyż nie jest to jednak cudowne, że możemy na to patrzeć? Zadowólmy się kontemplacją.Na władców bydląt jesteśmy zbyt skomplikowani.MISTRZJedno jest tylko udowodnionym, że posiadając koleje, telefony, pancerniki, waterclosety igazety ludzie mogą być takimi samymi bydlętami, jakimi byli poddani twoich przodków wpuszczach XII wieku  to jest szalona prawda  czyli, że mimo nieodwracalności zdobyczykulturalnych cykliczność jest prawem absolutnym, aż do zupełnego wymarcia danegogatunku.FIZDEJKOZ tą prawdą mogę umrzeć spokojnie.Eksperyment był konieczny, aby nas przekonać, że39 głowami muru nie przebijemy.Nawet druga kondygnacja jazni, stworzona na absolutnejnicości, nie może być ekwiwalentem dawnej władzy.MISTRZTy jesteś stary, Eugeniuszu.Ale ja, zdaje się, będę musiał popełnić samobójstwo [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum