[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.- Muszę przyznać, że mądra z ciebie dziewczyna.- Czułam, jak opada mi szczęka.- Wiesz tyle rzeczy.- Znieczuliłam się kolejną lampkąszampana.- Quadrimum.- zachichotał.- Co prawda przypominamsobie, że to słowo było w jakiejś łacińskiej czytance.Straszne nudy -dorzucił.- Skądże.Występuje w wierszu Horacego.Horacy jest autorem powiedzenia carpe diem.Pisał wspaniałe wiersze.Zmuszają do refleksji.- Carpe diem, co? Tak się składa, że też się znam na winach - ciągnął.I rozpoczął przerazliwie nudny monolog o piwniczce winnej w jego dużymdomu niedaleko Chelsea, jakby mnie to obchodziło! Wspomniał też, że lubijezdzić na wakacje do Francji, chodzić po górach i zbierać antyki.Po dziesięciu minutach zastanawiałam się, dlaczego nie przyklej sobie na czole ogłoszenia matrymonialnego, zamiast strzępić na darmo język.- Miło było cię poznać - powiedziałam uprzejmie - ale muszę porozmawiać z innymi gośćmi.Weszłam pod namiot i rozmawiałam z wujostwem, ale już po chwili dostrzegłam Scrivensa kątem oka.Dlaczego nie zrozumiał aluzji? Przeszłam do salonu i tam rozmawiałam ze znajomymi.Trzy minuty pózniej znowudeptał mi po piętach.Chcąc go zniechęcić, wdałam się w długą rozmowęz dawnym kolegą Hugh z pracy.Wypytywał mnie o teleturniej.- Można się jakoś przygotować?Odpowiedziałam, że tak.Można na przykład nauczyć się na pamięć tablicy Mendelejewa, stolic wszystkich państw, kolejności amerykańskich prezydentów i angielskich królów, najważniejszych dzieł najsławniejszych kompozytorów, najważniejszych dat w historii powszechnej, planet w UkładzieSłonecznym.- Do tego warto czytać gazety, oglądać telewizję i mieć oczy i uszy szeroko otwarte.Ale najważniejsza jest podzielność uwagi.W teleturniejach liczysię nie tyle inteligencja, ile pamięć i zdolność kojarzenia faktów.Nie maczasu na zastanawianie się i analizy.Ja szybko się nudzę i proszę, dokądmnie to zaprowadziło - zażartowałam.- Masz trzy sekundy, żeby zapamiętać imiona żon Henryka VIII; jeśli poświęcisz im więcej czasu, umkną cisetki innych informacji.- Upiłam kolejny łyk szampana.- Ale kogo obchodzi psychologia i motywacja? - zakończyłam.Hugh konferował z zapałem z Chantal Vale, koleżanką Felicity ze studiów.Fliss ją uwielbia, ja nie - dla mnie to zimna ryba.- Może jeszcze szampana?Ku mojemu zdumieniu kieliszek znowu był pusty.- Czemu nie?Piłam więcej niż zwykle, szczęśliwa, że jestem w gronie najbliższych i czujęsię bezpieczna.Miałam za sobą długi okres lęków i niepewności, ale terazprzyszłość rysowała się w jasnych barwach.Wciąż jednak czułam na sobiewzrok Scrivensa.O, nie, znowu się do mnie zbliżał! Czy ten facet nie mapojęcia o języku ciała? Równie dobrze mogłabym wrzasnąć na całe gardło,żeby się odwalił.Pobiegłam na górę do salonu.Goście powoli się rozchodzili.Zamieniłam kilka słów z sąsiadką i wychyliłam kolejny kieliszek szampana, zanim Scrivens znowu mnie dopadł.- Proszę.- Wręczył mi wizytówkę.- Musimy się kiedyś umówić na lunch.Masz wizytówkę? A może zadzwonię do ciebie do pracy?- Cóż.- Mogłam powiedzieć, że muszę iść do łazienki, ale to takie niegrzeczne.- Znam świetną knajpkę w St.James.Masz wizytówkę czy nie? - powtórzył.Może udać, że zobaczyłam starego znajomego? - Nie, niestety, nie przy sobie.- Jaki dzień ci pasuje? - Nie dawał za wygraną.Albo zemdleć?- Może w piątek? - ciągnął.Ale wtedy - ohyda! - mógłby chcieć mnie ratować.- Chyba że trudno ci sią wyrwać w ciągu dnia.Tak, lepiej umówmy sięna kolację.Było mi coraz bardziej niedobrze i obawiałam się, że zaraz zwymiotuję;nagle dotarło do mnie, ile wypiłam.Poza tym drażnił mnie jego nieświeżyoddech.- Hm.- Zachwiałam się lekko.- Dobra.- Wyjął kalendarz.- Umówmy się od razu.Jak powiedziałaś,carpe diem.Więc kiedy?Nigdy, miałam już na końcu języka.Modliłam się o ratunek, gdy zadzwoniła moja komórka.- Przepraszam - mruknęłam, gorączkowo grzebiąc w torebce.Spojrzałam na numer dzwoniącego.Luke.- Cześć - powiedziałam z autentyczną radością.- Bardzo się cieszę, żedzwonisz.Przepraszam.- Uśmiechnęłam się do Normana.Był zrozpaczony, kiedy zrozumiał, że będę rozmawiać.Kręcił się w pobliżu jeszcze chwilę, aż w końcu odwrócił się na pięcie i odszedł.Pobiegłampiętro wyżej, do sypialni Felicity, zatrzasnęłam za sobą drzwi i rzuciłam sięna łóżko.- Jak się masz? - spytał Luke.Zamknęłam oczy.Pokój zawirował.- Lekko wcięta, a poza tym OK.- Chyba się nie gniewasz, że dzwonię w czasie uroczystości?Zerknęłam na komódkę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum



 

Dobronocka 2007-03-11.mp3
Lista plikw doc do pobrania, pobierz, download
Lista plikw zip do pobrania, pobierz, download
luneta Hawke?
Tre Mercatora nastpna: pose mierci odwoywa od vcia ksicia, biskupa, mnicha, kupca; kupiec, otr wierutny, daremnie o odwok baga, lekarze go opuszczaj, pleban...
Aukcja zestaw zwierzaki.