[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Na szczęście udało się jej uzgodnić z Boczkiem wspólną wersję dla Egipcjan, żenapad miał charakter rabunkowy, a przybyły z Polski gangster najwyrazniej pomylił Boczkaz kimś innym.W celi posterunku wHurghadzie podkomisarz dokończyła rozmowy na najważniejszytemat.-Naprawdę nie wiem, gdzie może być Alojzy - wyznał Wincenty.- Rozumiem, że tobrzmi nieprawdopodobnie.Ale takie są fakty.Tamtego ranka widziałem, jak wychodzi dosklepiku, potem jak zasłania okna w swoim pokoju.Wprawdzie nigdy nie robił tego w dzień, ale nie miałem żadnych złych przeczuć.Przez następną godzinę nic się nie zdarzyło, tylkoo 10.28 nagle z kwietnika na skwerku poderwały się ptaki, tak jakby je coś spłoszyło.- Interesujące.- O 12.05 przyszedł listonosz.Chyba z listem poleconym.Dzwonił i dzwonił.Nikt munie otwierał, wreszcie wrzucił kartkę z zawiadomieniem o przesyłce i poszedł sobie.Zaniepokoił mnie ten brak reakcji.Czerwonka przecież nie wychodził.-Nie mógł wyjść niepostrzeżenie?-Nie mógł.Dom ma tylko jedno wyjście, a okna wychodzą wyłącznie na moją stronę.Z tyłu, jak zapewne pani wiedziała, jest ślepy mur.Pózniej sprawdziłem nawet piwnice.%7ładnych tajemnych przejść A ja przez ten czas nie ruszyłem się ani na moment.Zadzwoniłemdo Alojzego.Na stacjonarny.Na komórkowy.Nie odbierał.Pomyślałem, że coś mogło mu sięstać - Chociaż za młody na zawał.Licho wie.Ponieważ miałem dorobiony klucz, dostałemsię do mieszkania.- A jego nie było?- Ani śladu.Poza tym porządek, wszystko poukładane.Jedyne, na co zwróciłem uwagę,to dziwny zapach.- Zapach?- Taki jak po uderzeniu pioruna.Ozon.I wie pani, co przyszło mi do głowy? %7łe on sięzdematerializował.- Ale wówczas pozostałby przynajmniej jakiś ślad, popiół.-Nic nie zostało.Zauważyłem jedynie, że poduszka na podłodze wyglądała, jakby ktośprzypalił ją gorącym żelazkiem.- A więc pan to też zauważył! - wykrzyknęła.- I jaki wyciągnął pan z tego wniosek?-%7łe Alojzego nie ma już na tym świecie.Specjalnie wierzący nie jestem.Ale wtedy,pamiętam, aż się przeżegnałem.Tylko jak miałem o tym powiedzieć Gusiewiczowi? Kazał mipilnować Czerwonki jak zrenicy oka.A ja nie upilnowałem.Mógł pomyśleć, że za jegoplecami zrobiłem biznes i wydałem szamana komuś za ciężkie pieniądze.- Miał pan takie oferty?- Nie.Ale Arkady mógł uważać, że miałem.- Rozumiem, że znał pan umiejętności Czerwonki?-Domyślałem się trochę.Kretyn w końcu nie jestem.Pomyślałem sobie, że jakprzeczekam miesiąc w Egipcie, to wszystko się wyjaśni, a Gusiewicz ochłonie i da sobiewytłumaczyć.- Sądzi pan, że ktoś mógł Czerwonce pomóc w tej dematerializacji? - Cholera wie.Może istnieje jakaś broń mogąca wywołać unicestwienie na odległość.Tylko że z drugiej strony, nie zauważyłem, żeby poza mną ktokolwiek go inwigilował.- A jak Czerwonka zachowywał się w dniach poprzedzających zniknięcie? Czy zauważyłpan coś, co odbiegało od normalnego rytuału?-Powiem szczerze: zachowywał się trochę dziwnie.Całą niedzielę przesiedziałw kościele.A trzy dni wcześniej był w szpitalu u matki i na grobie brata.- Skąd pan wie?- Przecież byłem jego aniołem stróżem.- Czyli twierdzi pan, że zachowywał się jak człowiek, który może przygotowywaćsamobójstwo?-Raczej jak taki, który zamierza wyjechać gdzieś na dłużej.Ijeszcze jedno - ściszyłgłos - wtedy nie myślałem, żeby to miało jakieś znacznie, ale teraz.- Proszę mówić.- Kiedy w tamtą niedzielę wrócił z kościoła i wszedł do domu, nie przypuszczałem, żebędzie jeszcze wychodził.- Pilnował go pan cały czas.Jak to było możliwe technicznie? Dzień i noc tkwił pan przyoknie?-Niezupełnie.Miałem włączoną kamerę na opcję  czuwanie.Kiedy coś działo się przydrzwiach jego domu, automatycznie włączał się zapis w urządzeniu i dostawałem sygnałdzwiękowy.Tamtego wieczoru wyszedłem do toalety, kiedy usłyszałem charakterystycznysygnał.Pomyślałem, że to może ktoś z sąsiadów albo jakiś przechodzień i spokojnie sięumyłem.Potem obejrzałem zapis.Pierwszy raz Alojzy przyszedł do domu o 8.11.Drugi0 9.05.- Może w międzyczasie wyszedł po papierosy?- Sęk w tym, że kamera powinna zarejestrować jego wyjście.A nie zarejestrowała.- Może się zacięła?- Może.Rozmowę przerwało wezwanie na kolejne przesłuchanie.*Kiedy tylko zakończyły się czynności śledcze, policja egipska poprosiła Boczka1 Jamrułę, aby jeszcze parę dni nie opuszczali Egiptu.Brygida pojechała do szpitala.Kula, która przeszyła Erykowi prawe płuco, poczyniła niewielkie spustoszenia i była szansa, że dowesela się zagoi.Pocałowała go mocno.Dawno nie całowała tak żadnego mężczyzny.- Co ci się stało? - wykrztusił zdziwiony.- Nic, po prostu też kocham, mój bohaterze - wyznała impulsywnie, wiedząc, że jeśli niezrobi tego teraz, pózniej będzie znacznie ciężej.O wiele łatwiej poszło jej scharakteryzowanie sytuacji. Jankes przeżył, ale już terazo jego ekstradycję wystąpiły policje paru krajów.Jego partner, na którego tematkonsekwentnie milczał, został nieujawniony.Opowiedziała również to, czego dowiedziała sięod Wincentego Boczka.Najciekawsze jednak Brygida zostawiła na pózniej.-Dostałam przed godziną SMS-a od opiekunki starej Czerwonkowej, informującegomnie, że biedna kobiecina umarła.Nie licząc się z kosztami, zadzwoniłam natychmiast doRychłowa i dowiedziałam się niezwykłych rzeczy.Na krótko przed śmiercią kobietaodzyskała świadomość.Mówiła coś o synu, a na koniec dwukrotnie powtórzyła słowo, którezaskoczyło pielęgniarkę:  Teleportacja, teleportacja!.-Teleportacja! - oczy Eryka rozbłysły.- To by wyjaśniało, co się stało z AlojzymCzerwonką.Facet wysłał siebie gdzieś w czasoprzestrzeń.- Tak, ale raczej trudno będzie nam go znalezć.Może być wszędzie.Albo nigdzie. XIII.Nieoczekiwany ciąg dalszy Być może historycy analizujący wydarzenia tamtego lata i jesieni potrafią ułożyćw logiczną całość pełną sekwencję zdarzeń, wytłumaczyć, które elementy miały znaczenie,które nie.Czy odegrał tu swoją historyczną rolę Józef Psuj, który z polecenia byłego ministrasportu Mirka Pniaka zawitał pewnego dnia do domu Grzegorza Detyny? Można najogólniejpowiedzieć, że ów pięćdziesięcioletni mężczyzna był  cudotwórcą inaczej , szamanemrebours,  Jonaszem , jak mawiają ludzie przesądni.Potrafił zepsuć wszystko, czego siętknął.Najlepszych dowodów jego możliwości dostarczyła jego kilkunastoletnia pracaw Biurze Budowy Autostrad.Był tam tylko portierem, ale co najmniej dwa razy dziennieocierał się o kolejnych dyrektorów.Prace ruszyły, dopiero gdy zwolnił się na własną prośbę.Pózniej używany był jako antydoping w sporcie.Wpuszczony choć na chwilę do szatniprzeciwnika, przynosił niezawodną klęskę.Oczywiście jeśli przypadkiem nie otarł się pózniejo kapitana drużyny polskiej, co było możliwe, ponieważ był wyjątkowym niedorajdą.- Jesteś pewien, że jego zapeszanie dotyczy również polityki? - dopytywał się Grzechu.- A pamiętasz nasze obawy po wyborach 2005 roku, że może dojść do Wielkiej Koalicji?- spytał Mirro [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum