[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Jeśli Lytton wezmie  English Review", to RalphZostanie tam szefem zarządu i odejdzie od nas.I cóż? Jesteśmy uprzej-mi, ale nie wydajemy z siebie westchnień.Ralph znowu knuje coś złego,ledak! Tak naprawdę nigdy się nie nadawał do udziału w intelektualnych1101922 wirach.Nie, on nadaje się do małej łódld na spolcojnej wodzie, do gramoJfonów, lodów, flirtów, ładnej żony, dużej rodziny i interesów w City.Niemamy szczęścia do tych naszych czeladników.Następnym razem rnusimyzatrudnić eunucha.Hamill upiera się, że z prawym płucem niejest dobrze.Fergusson nicnie mówi.Znaleziono pałeczki zapalenia płuc.Dziewiątego moja sprawama zostać przedstawiona Sainsbury'emu  dość to wszystko nudne.ZRODA, 26 LIPCAW niedzielę L.przeczytał cały  Pokój Jakuba".Uważa, że to moja najlepszarzecz.Określił ją mianem dzieła genialnego; twierdzi, że to powieść nie-podobna do żadnej innej, mówi, że ludzie to duchy; że to bardzo dziwne"uważa tę książkę za bardzo ciekawą i piękną, pozbawioną jakichkolwiekbłędów (może poza przyjęciem) i bardzo czytelną.Nie potrafię pisać o tymtak oficjalnie, jak powinnam, ale byłam tym zdenerwowana i przejęta.Aleogólnie jest mi przyjemnie.%7ładne z nas nie wie, co powie pubHczność.Nie ma wątpliwości, że odkryłam, jak zacząć (w wieku czterdziestu lat)mówić coś własnym głosem; i tak bardzo mnie to ciekawi, że jestem w sta-nie podążać dalej, nawet bez pochwał.PITEK, 28 LIPCAKłopoty miłosne Partridge'ow wciągnęły nas znowu na dwie godziny.Part-ridge zachowuje się jak wiejski donżuan.To znów jak buhaj w zagrodzie.On jest damskim bokserem, jak mówi L.Przypominają mi się awanturyAdriana i Clive'a.W męskiej próżności jest jakieś wariactwo.Monks House, RodmellCZWARTEK, 3 SIERPNIADwa razy do roku robię dobre postanowienia  w sierpniu i w pazdzier-niku.Dobre postanowienie na sierpień brzmi: pracować metodycznie, alenie pod prąd.Mądrość uczy że dobre postanowienia często mrą, jeśli sąwymuszane.A nauka współczesna każe szanować przyjemność, tak przy-najmniej czytałam.W zeszły poniedziałek, wraz z Clive'em i Rogerem, w restauracjiCommercio zakończyliśmy sezon.Roger wszedł z rozwianym włosem110" w rozwianym płaszczu, dzwigając płótna  usta otwarte, oczy rozbiega-ne Rozmowa toczyła się jalc zawsze  Clive ze swoją zwykłą dawką plo-tek Potem na Gordon Square; Nessa na dole, ze świnką.Przywiało Dun-^jjjj._miękkowłosego, roztargnionego i jak zawsze uprzejmego.Rogerrozwiązał płótna i oparł o sofę dwa portrety Logana. Tak, mam wrażenie,że to najlepszy portret, jaki dotychczas namalowałem"  stwierdził.Ro-ger ma, zdaje mi się, pięćdziesiąt pięć lat i ciągle uważa, że właśnie zaczynamalować tak, jak powinien  cóż za miłosierna reHgia  marchewka, któ-ra kusi go w wędrówce przez pustynię.Choć dla Rogera to niejest pusty-nia.Każdy talent szlifuje się w użyciu, a niektóre są wręcz bliskie wytarcia.Roger cierpi, radzi się doktorów, drży z bólu, ale podąża dalej.Czlovwekdoskonały, co mu kiedyś powiedziałam i co naprawdę na jego temat uwa-żam.Wyjeżdża, by przez całe lato malować z Derainem.To się już u niegostało obsesją  malować, malować, malować.Na nic innego nie wartopoświęcać czasu.Wczoraj poszłam na szczyt wzgórza Asheham i po drodze znalazłamcałe kolonie grzybów.Dom wygląda teraz nieco sztywno i nieruchawo,krajobraz zamknięty i surowy w porównaniu do tutejszego.Ale ogród jesturoczy  otwarty i przestrzenny z widokiem na wzgórza.ZRODA, 16 SIERPNIA Powinnam teraz czytać Ulissesa i tworzyć swój katalog za i przeciw.Jak narazie przeczytałam jakieś dwieście stron  nawet nie jedną trzecią; i je-stem rozbawiona, zainspirowana, oczarowana, wciągnięta przez dwa czytrzy początkowe rozdziały  a następnie zaskoczona, znudzona, zirytowa-na 1 zawiedziona mdłym studentem rozdrapującym sobie pryszcze.A Tom,wielki Tom, twierdzi, że to jest rovraie wybitne, co Wojna i pokójl Mniesię to wydaje książką niezbyt wyrafinowaną i w nie dość dobrym tonie:książką robotnika samouka, a wszyscy wiemy, jak bardzo są oni kłopotliwi,samolubni, uporczywi, surowi, uderzający i w końcu mdlący.Kiedy ma sięgotowane mięso, to po co jeść surowe? Sądzę jednak, że dla ludzi anemicz-nych, takich jak Tom, krew to potęga.Skoro jednak sama jestem w miaręnormalna, dość szybko wraca mi ochota na klasyków.Sadzę w ziemi patykna oznaczenie strony dwusetnej.Co do mnie, pracowicie przekopuję so-e umysł na Panią Dalloway i wynoszę z niego lekkie wiaderka.1111922 Widzę, że nic nie napisałam o dniu spędzonym w Londynie  dolctorSainsbury, dołctor Fergusson i ta na wpół prawnicza dyslcusja wiedzionanad moim ciałem, a załcończona flalconem tabłetelc chininy, pudełldem pa-styłelc oraz pędzelldem do pędzlowania gardła. Być może to zarazld grypyi zapałenia płuc", powiada Sainsbury tonem bardzo spolcojnym, mądrymi z ogromną ostrożnością. Spolcój ducha  proszę troszczyć się o spolcójducha, pani Woolf ", powiedział mi, kiedy wychodziłam; z mojego punktuwidzenia było to badanie niepotrzebne, ale zostaliśmy do niego zmuszenidzięki kolejnym krokom podejmowanym przez bakteriologów.Do pierw-szego pazdziernika nie mierzę sobie gorączki.W międzyczasie kwestia Ralpha.Stara sprawa jego niedelikatności, kłót-liwości, niestaranności i głupoty, przeciwstawionej jego sympatyczności,sile, zasadniczej serdeczności i kontaktom.WTOREK, 22 SIERPNIABardzo bym chciała zdać relację ze swojej depresji.Sydney Waterlow spę-dzał u nas weekend; i swoim ciężkim, pozbawionym życia głosem powtó-rzył dokładnie zdania, za pomocą których JMurry dezawuuje moją twór-czość.Nie mogę pisać Pani Dalloway.Naprawdę fatalnie jest mieć gości,nawet takich na jeden dzień, jak Clive, w połowie opowieści.Właśnie nadobre zaczęłam tę żeglugę pod prąd.Cały ten straszny trud musi się te-raz zacząć od nowa.A Sydney zawsze działa jak puchowa kołdra w gorącąnoc  przytłaczający, dostojny i duszny.Nikt poza mną nigdy nie cierpiz powodu atmosfery, jeden po drugim opadają mi liście, choć.Pan Bógwie, korzenie mam silne.Och, jakże jednak byliśmy szczęśliwi do czwart-ku, do godziny 12.30, kiedy to Clive przybił do naszej zaczarowanej wy-spy z wieściami z szerokiego świata [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum