[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Była wręcz biblijnymprzykładem miłości.Teraz przeciwnie - uczepiwszy się błędu, jaki pasierb popełnił kilkalat wcześniej, zarzuciła im zmowę w celu przejęcia majątku i powiedziała, że odchodzi.Jej przeczucia nie okazały się zupełnie bezpodstawne, gdyż kilka miesięcy pózniejpasierb okradł ojca i sprzeniewierzył pieniądze przekazane mu na rozkręcenie interesu.To jednak w niczym nie usprawiedliwia postępowania Oliwii.Aż pewnego kwietniowego popołudnia powiedziała wprost, że odchodzi, i pełnaradości zeszła na dół do czekającego na nią akwizytora-Tadeusza.Dwie godziny pózniejwespół z siostrą wywoziła z domu wszystkie osobiste rzeczy.Mogła sobie na topozwolić, gdyż to ona przejęła oficjalnie firmę, jaką wspólnie z mężem prowadzili, imogła wywierać na nim presję wedle własnego widzimisię.Słowo miłość i rodzinazastąpiła słowami Tadek i majątek.Niesiona falami miłosnych uniesień, oficjalnie zaczęłaukazywać się z Tadkiem i usilnie zdążała do zbratania go z dziećmi.Andrzej wpadł w rozpacz.Podejmowane wielokrotnie próby porozumienia się z żonąpogarszały tylko sytuację.Za każdym razem, kiedy jechał do sąsiedniej wsi (Ogrodowa),gdzie mieszkała teraz i prowadziła interesy jego ukochana żona, dochodziło do kłótni iawantur.Leciały wzajemne oszczerstwa i dochodziło do rękoczynów.Aż Andrzej zdałsobie sprawę z tego, że po odejściu żony nagle stracił zdrowy rozsądek, że coś tu niegra, że jadąc do Oliwii z miłością w sercu, tuż po przekroczeniu progu sklepu czymieszkania - widząc ubóstwianą osobę - stawał się raptownie wulkanem nienawiści ibólu.A przecież chciał tylko prosić o pojednanie, o  ratowanie w dzieciach domu".AleOliwia, co go niepomiernie dziwiło, nie 43pamiętała żadnych, dosłownie żadnych dobrych chwil z ich małżeństwa.A przecieżnawet w najgorszym związku musiały zaistnieć w ciągu dwunastu lat wspólnego pożyciaokresy wzajemnej szczęśliwości.Początkowo tego nie łapał, zwłaszcza że on sam pamiętał i złe, i dobre chwile, tak jakto się dzieje w umyśle normalnego człowieka.Nie stracił do końca zdrowego rozsądku.Dlaczego więc Oliwia wpadała w panikę, zmieniała się na twarzy i wrzeszczała zawsze,gdy tylko napomykał o ratowaniu ich związku? Owszem, podniósł z bezsilności na niąrękę, walczył nieudolnie o swoje racje, był zródłem wielu nieprzyjemnych sytuacji, alestarał się jak mógł, aby to zmienić.I choć nikt mu w tym nie pomagał, nikomu z tegopowodu nie czynił zarzutów.Doprowadzony do ostateczności, postanowił skończyć z tym wszystkim.Maniasamobójcza zaczęła się w nim przeplatać z przemożną chęcią zakończenia całej tejstresującej dla niego sytuacji.I wcale nie chodziło tu o fizyczne przerwanie chemicznegorauszu, jaki fenyloetyloamina z dopaminą wywołują w mózgu zakochanego człowieka,bo po tylu latach i tak straciły palmę pierwszeństwa na rzecz endorfin (choćbiochemiczny zegar Andrzeja i Oliwii tykał w tym samym rytmie, czyniąc z nich parępożądającą się wzajemnie), ale chodziło raczej o imperatyw, wewnętrzny przymusskończenia z tą całą farsą przerwania zaklętego kręgu psychicznych katuszy.Możnanawet powiedzieć, że zadziałały tu typowe czynniki psychologiczne, kiedy to bezsilnośćwytwarza agresję albo pogrąża człowieka w szaleństwie lub depresji.Najpierw opróżnił dom ze wszystkich oznak bytności żony i dzieci, zawożąc wszystkodo teścia.Ale to nie ukoiło w nim bólu.Wręcz przeciwnie: strata rodziny raniła jegoduszę coraz dotkliwiej.Andrzej czuł całym sobą że to nie ta droga, ale nie miał siłyoprzeć się nakazom idącym z góry.Miast modlić się, postanowił zemścić się na żonie.Omały włos, a stałoby się nieszczęście.Chyba tylko interwencji niebio's zawdzięczamy, żenie stało się nic złego.Ale zło wciąż miało go we władaniu.Wciąż zamyślał zniszczyć wszystko, co wiązałogo ze wspomnieniami.Jednak jakaś dziwna, nieuchwytna siła za każdym razem, gdymiało dojść do tragedii, powstrzymywała go przed wykonaniem ostatecznego ruchu.Popadał w prawdziwe szaleństwo.Rankiem przeklinał wszystko, na czym świat stoi,wieczorami modlił się żarliwie do Boga, prosząc go o łaskę dla siebie i rodziny.W dzieńbył siewcą złych myśli, w nocy przywdziewał szaty świętego.Walczył.Walczył o samegosiebie i o rodzinę.Nie mogąc dłużej wytrzymać szalejącego w nim chaosu, postanowiłuciszyć go za jednym zamachem [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum