[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zamiast tego zgrzytnęła tylko itrochę zadymiła.W metalu ostrza wykuto jasny rysunek.prawierozpoznawalny.Tak, to fragment Wzorca, tyle że części końcowej, podczas gdylinie na Grayswandirze pochodziły z początku.Wsunąłem miecz do pochwy i powodowany jakimś impulsem zawiesiłem upasa.Broń tatusia będzie znakomitym prezentem na koronację Luke'a.Zabioręją dla niego.127 Po chwili wyszedłem na boczny korytarz i przez zwaloną ścianę kwateryGerarda, obok drzwi Fiony, przedostałem się do pokojów ojca.Mieczprzypomniał mi, że chciałem coś sprawdzić.Sięgnąłem do kieszeni po klucz,przełożony ze starych, pokrwawionych spodni.Potem uznałem, że lepiej będziezapukać.A jeśli.Zastukałem i czekałem, znowu zastukałem i znowu czekałem.Ponieważodpowiedziała mi tylko cisza, przekręciłem klucz w zamku i wszedłem - nie dalejniż na krok.Chciałem tylko spojrzeć na wieszak.Grayswandir zniknął z kołka, gdzie go powiesiłem.Cofnąłem się, zamknąłem drzwi.Fakt, że rząd haków był pusty, dawał miinformację, jaką chciałem uzyskać.za to nie dawał pewności, czego właściwiedowodzi.Ale chciałem się o tym przekonać i teraz miałem uczucie, że ostatecznawiedza jest bliżej niż przed chwilą.Wróciłem obok pokojów Fiony i przez lekko uchylone drzwi znowu doBranda.Po krótkim poszukiwaniu znalazłem klucz w popielniczce.Zamknąłemdrzwi, a klucz schowałem do kieszeni.To właściwie bez sensu, skoro i tak każdymógł się tu dostać z mojego pokoju, a w moim pokoju brakowało ściany.Mimoto.Zawahałem się przed powrotem do swojego saloniku, gdzie leżał tabrizzaplamiony śliną ty'igi i częściowo przysypany gruzem.W lokalu Branda panowałjakiś spokój, jakby wytchnienie, którego wcześniej nie zauważyłem.Pospacerowałem trochę, otwierając szuflady, zaglądając do magicznychszkatułek i studiując teczkę z rysunkami nieżyjącego gospodarza.Logrusowywzrok ukazał mi coś małego, czarodziejskiego i potężnego, ukrytego w filarzełóżka; na wszystkie strony promieniowało liniami mocy.Odkręciłem gałkę iznalazłem skrytkę.Zawierała małą aksamitną sakiewkę, a w niej pierścień.Miałszeroką obrączkę, chyba z platyny, a zamiast kamienia jakby koło z czerwonegometalu, z niezliczonymi maleńkimi szprychami.Niektóre były cienkie jak włos.Od każdej ze szprych ciągnęła się linia mocy, prowadząca nie wiadomo dokąd.Możliwe, że do Cienia, gdzie znajdowało się jakieś zródło energii albo rezerwuarzaklęć.A może Luke wolałby pierścień zamiast miecza? Wsunąłem go na palec imiałem wrażenie, że zapuszcza korzenie do samego jądra mego ciała.Wzdłużnich wyczuwałem drogę do pierścienia i dalej, po tych liniach.Zdumiała mnierozmaitość energii, do jakich sięgał i jakimi kierował - od prostych siłchtonicznych po złożone konstrukty Wielkiej Magii, od żywiołów po obiekty,które sprawiały wrażenie bóstw po lobotomii.Nie rozumiałem, dlaczego nie nosiłtej drobnostki podczas bitwy Skazy Wzorca.Byłby wtedy naprawdęniezwyciężony.Może wszyscy mieszkalibyśmy teraz w Brandenbergu, w ZamkuBrand.Nie pojmowałem też, w jaki sposób mieszkająca obok Fiona nie wykryłaobecności pierścienia i nie zaczęła go szukać.Chociaż na przykład ja niewykryłem.Czymkolwiek był, nie rejestrował się dalej niż jeden, dwa metry.Zdumiewające skarby ukryto w tym pomieszczeniu.Czy to nie w którymś z tychpokojów można podobno uzyskać efekt osobistego wszechświata? Połączony ztyloma zródłami pierścień stanowił piękną alternatywę wobec Mocy Wzorca iMocy Logrusu.Z pewnością całe stulecia trwało nadanie mu takiej potęgi.Nie128 wiem, do czego był Brandowi potrzebny, ale z pewnością nie mieścił się wkrótkoterminowych planach.Uznałem, że nie mogę oddać go nikomu, kto posiadłznajomość Sztuki.I nie pomyślałem nawet, że mógłbym powierzyć go nie-czarodziejowi.A także nie miałem ochoty chować go znowu w gałce łóżka.Comnie tak uwiera w nadgarstku? A tak, Frakir.Nie zauważyłem, że trwa to jużdobrą chwilę.- Przykro mi, że straciłaś głos, staruszko [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum