[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Przyśpieszając kroku, by ich dogonić, Tom rzekł:  Wyglądają na mocno wystraszonych.Nim dokończył zdanie, już zrozumiał powód.Z drzwi naprzeciw wynurzyło się dwóch policjantów.Obserwowali tawernę.Chłód przeniknął Toma i Kirsten, gdy poczuli na sobie ich badawczespojrzenie.Zerknąwszy na Kirsten, Tom zauważył, że twarz jej tężeje z napięcia.Szepnęła:  Jeślipójdą za nami, ja się wycofam. Dlaczego? Przecież nie robimy nic złego. Nie rozumiesz! MKCK jest pod stałą obserwacją.Jun|a skorzysta z pierwszej okazji, by nas stądwyrzucić. Przerwa*262widząc, że rodzice Melindy zatrzymali się przed jakimiś drzwiami, które zaraz się otworzyły.Starzec wszedł do środka i dał im znak, by się pośpieszyli.Wchodząc w drzwi, Tom spojrzał zasiebie.Dwaj policjanci ruszyli za nimi.Starzec wciągnął go do środka, a po nim Kjrsten.Drzwizatrzasnęły się natychmiast.Jakaś nieznajoma kobieta w średnim wieku wskazała im schody.Stopnie prowadziły w dół.Matki Melindy nie było już widać, a jej mąż pędził zaraz za nią.Obawiając się, że Kirsten może zacząć protestować, Tom chwycił ją za rękę. Chodz! Prowadził ją w dół po schodach.Weszli do garażu, którego otwarte drzwi wychodziły na bocznąuliczkę.Ojciec Melindy minął już jezdnię i wchodził w otwarte drzwi domu po przeciwnej stronie.Pośpieszyli za nim i weszli do środka.Drzwi zamknęły się zaraz za nimi.Przeszli jakimś pasażem izaraz wyszli innymi drzwiami.Idąc dalej, poruszali się w taki sam sposób: wchodzili jednymi, awychodzili zaraz następnymi drzwiami, które zamykali i otwierali ludzie o posępnych twarzach.Ojciec Melindy pędził przed nimi.Matka w którymś momencie zniknęła.Tom zatracił poczuciekierunku.Zawsze czuł się zagubiony w labiryncie wąskich uliczek Pireusu.Im głębiej sięzapuszczali w ten gąszcz, tym częściej Kirsten protestowała.Dwukrotnie się zatrzymałaodmawiając dalszego marszu i dwukrotnie musiał ją błagać, by szła dalej.On też powziął wątpliwości.Może nie tyle co do odległości, ile raczej celu tej wyprawy.W co siępakują? Na twarzach ludzi, którzy otwierali im drzwi, można było wyczytać strach.Strach i coś jeszcze.Strach i bunt.Byli to ludzie, którzy całe życie uciekali, lecz teraz postanowili stawić opór.Opór wobec czegoś? No, nie!  jęknęła Kirsten, kiedy korytarz zaprowadził ich do jakiejś kuchni. Ja tam niewejdę.Stół został przesunięty, a ojciec Melindy i jeszcze jakiś człowiek rolowali dywan, odsłaniającsekretne wejście w podłodze.Mężczyzna chwycił za mosiężne kółko i stękając z wysiłku podniósłklapę, a potem odsunął się od otworu.Ojciec Melindy powiedział coś do Kirsten. Co on mówił?Kirsten wpatrywała się w otwór. Melinda jest tam na dole.Już od tygodnia.Ojciec Melindy zszedł pierwszy.Zstępował po stopniach tyłem, y to była drabina.Za nimpodążył Tom, zachęcając wzrokiem rsten, która w końcu zdecydowała się zejść.263Piwnica była oświetlona.Niezbyt jasno, ale była.Z sufitu zwisa}, dwie nagie żarówki, którestrumieniem żółtego światła rozpraszały szary półmrok.Zstępując z ostatniego stopnia Tomdostrzegł Melindę Siedziała w kącie na łóżku, cała w czerni niczym wdowa.Obok niej znajdowałsię stolik z resztkami posiłku; filiżanki i spodki zsunięte były na bok, a na wpół opróżniona butelkawina sąsiadowała z kiśćmi winogron.Po drugiej stronie piwnicy, za otwartymi drzwiami, widaćbyło ubikację i umywalkę.Melinda zalana łzami, padła Tomowi w ramiona.Przytulił ją d0 siebie.Ciągle powtarzał, jak muprzykro, żałując, że nie zna innych słów greckich.Nie wypuszczając go z objęć Melindapodprowadziła go do łóżka.Naraz jakieś gniewne głosy rozległy się z tyłu.Tom odwrócił się idostrzegł mężczyn ze strzelbami.Siedzieli przez cały czas na starej kanapie pod schodami, alewidok Kirsten postawił ich na nogi.Jeden z nich wymyślał starcowi, który również nie pozostałdłużny.Drugi chwycił Kirsten za rekę i ciągnął ją do stolika. Hola!  Tom ruszył w stronę Kirsten, kiedy z góry dobiegł go hałas.W otworze pojawiła sięgłowa Eliasa.Widząc Toma, Elias wydał okrzyk radości, zszedł zwinnie po drabinie i wbiegł dośrodka. Bogu dzięki!  zawołał chwytając Toma za rękę. Myśleliśmy, że już nigdy nieprzyjedziesz.Tom z ulgą potrząsnął jego dłonią.Elias nie wyglądał najlepiej, ale przynajmniej on potrafipowiedzieć mu, co się tu dzieje.Ojciec Melindy nadal kłócił się z uzbrojonymi mężczyznami.Obok stała zaniepokojona Kirsten.Melinda usiadła z powrotem na łóżku [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum