[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Zadzwonił telefon.Bielniak podniósł słuchawkę.Przez chwilę słuchał wmilczeniu, potem powiedział: Tak, tak, zaraz go przyjmę.Już kończę rozmowę.Następnie zwrócił się z uśmiechem do Grabickiego. Czywiecie, kto do nas przyjechał? Nie mam pojęcia. Major Downar z Komendy Głównej.Czyżby i oniinteresowali się tą sprawą?Grabicki z trudem powstrzymał się od jakiejś złośliwej uwagi.ROZDZIAA VIOd dłuższego czasu Downar był w bardzo złym nastroju.Niemógł sobie poradzić ze sprawą, którą prowadził.Zaczynałtracić wiarę we własne siły i doszedł wreszcie do melancholijnejkonkluzji, że starość nie radość.Po niewesoło spędzonej niedzieli, w poniedziałek z samegorana zameldował się u szefa. Coś ty dzisiaj taki mizerny?  spytał Leśniewski,przyjrzawszy się uważnie przyjacielowi. Kaca masz, czy co? Od tygodnia nie miałem ani kropli wódki w ustach powiedział ponuro Downar. Więc o co chodzi? Mam zamiar prosić cię o dymisję. Zwariowałeś? Mówię zupełnie poważnie.Powinieneś mnie przenieść na emeryturę.Ja już się nie nadaję do tej roboty.Ostatecznie,dosyć się napracowałem.Teraz niech mnie młodsi zastąpią.Leśniewski zaniepokoił się nie na żarty. Słuchaj no, Stefan, może jesteś chory? Nigdy nie czułem się zdrowszy. Więc co cię, u licha, ugryzło? Gadaj wreszcie po ludzku!Może byś sobie kropnął kieliszek winiaku?Downar potrząsnął głową. Nie pijam na służbie  powiedział ze śmiertelną powagą.Leśniewski wybuchnął śmiechem. Widzę, że mimo wszystko humor ci dopisuje.To znaczy, żenie jest z tobą tak zle. Jest ze mną bardzo zle.Od dwóch tygodni nie poruszyłemsię ani na krok. Mówisz o tych fałszywych dolarach? No przecież nie o podróżach kosmicznych. I rzeczywiście nic nie zdziałałeś jeszcze w tej sprawie? Nic.Wsadziłem do pudła kilka niewinnych osób.Musiałemje oczywiście wypuścić i jeszcze ładnie przeprosić.To byłyjakieś idiotyczne donosy.Daj tę sprawę komu innemu, a japojadę do Nałęczowa leczyć nerwy.Leśniewski, mimo wszystko, wyjął z kasy pancernej butelkęwiniaku i nalał po małym kieliszku. Masz tu na wzmocnienie nerwów, zapal papierosa ipogadajmy spokojnie.Downar już nie oponował.Wypił i sięgnął po papierosa, alenatychmiast włożył go z powrotem do pudełka. Przecież ja się odzwyczajam od palenia  westchnął. No to teraz rozumiem twój pesymizm  uśmiechnął sięLeśniewski. Zdawało mi się, że jednak zacząłeś palić. Zacząłem i znowu rzuciłem.Albo się ma silną wolę, docholery, albo nie.%7łeby człowiek był niewolnikiem takiej głupiejrurki z odrobiną tytoniu.Zresztą tu nie chodzi o palenie.Mówię ci przecież, że nie mogę ugryzć tej sprawy.Daj ją komuinnemu. A komuż mogę ją dać? Walczak leży w szpitalu,Szczepański złamał nogę na motorze.Madziara wyjechał za granicę.Nawet, gdybym ich wszystkich miał pod ręką.to i takty nadajesz się najlepiej.Przecież jesteś fachowcem odfałszywej waluty.Downar uśmiechnął się melancholijnie. To się nazywa brać kogoś pod włos lub na bajer.Ale niezawsze takie rzeczy pomagają.Cóż z tego.że mi będziesz prawiłkomplementy, kiedy ani rusz nie mogę rozszyfrować tej afery.Leśniewski niecierpliwie machnął ręką. Głupie gadanie! Mów, jak wygląda cała sprawa. Wcale nie wygląda.Tłumaczę ci przecież wyraznie, że nicnie mogę zrobić.Co wpadnę na jakiś trop, okazuje się fałszywy. Cholera!  Leśniewski podrapał się z zakłopotaniem wgłowę. To niedobrze.Właśnie nie dalej jak wczorajponaglano mnie.Chodzi też trochę o nasz prestiż wobec za-granicy. Nie musisz mi tłumaczyć  mruknął Downar. No cóż.Spróbuję jeszcze po węszyć.Może na coś przypadkowowpadnę. Nawiązałeś kontakt z wojewódzkimi komendami? Oczywiście.I nie tylko z wojewódzkimi.Z całym terenem.Na razie jednak cisza.Mam wrażenie, że się przyczaili i nawewnętrzny rynek nie puszczają.Cholera jasna, czy akurat unas muszą fałszować dolary? Nie mogliby tego robić gdzieindziej? Nie martw się, Stefanku  powiedział pocieszającoLeśniewski. To nie są sprawy do błyskawicznego załatwienia.Jestem pewien, że w najbliższym czasie zameldujesz mi ojakimś genialnym posunięciu. Nie łudz się.Wypili jeszcze po jednym winiaku i Downar wrócił do siebie.Zaledwie jednak zabrał się do przeglądania akt, kiedyzameldowano mu, że Walczakowa chce się z nim widzieć.Niemiał ochoty rozmawiać nawet z najbliższy mi przyjaciółmi, aleHelenki nie mógł odprawić z niczym.Kazał prosić.Weszła.Od razu zauważył, że jest przygnębiona. Jak się ma Karol?  spytał niespokojnie. Dziękuję ci.Karol ma się zupełnie niezle.Ułożył nawet balladę na temat swojego woreczka żółciowego.Ale lekarze niechcą go wypuścić wcześniej niż za jakieś dwa tygodnie.Ja dociebie w innej sprawie. Masz jakieś kłopoty? I to bardzo poważne.Staszka aresztowano. Jakiego Staszka? Jak to jakiego? Mojego siostrzeńca.Staszka Maciejczaka.Dzisiaj w nocy przyjechała do mnie Anna.Jest w rozpaczy.Mówi, że nie przeżyje, jak jej jedynego syna powieszą. Wspominałaś mi, zdaje się, że on wyjechał do Francjikonie ujeżdżać? Tak. I we Francji go zamknęli? Ale skąd! Już dawno wrócił.Nasza milicja go zatrzymała. O co jest podejrzany? O morderstwo. Hm.To poważna historia.A kto został zamordowany? Jakaś młoda dziewczyna, pracownica  Orbisu.Downar miał bardzo zakłopotaną miną.Niespokojnieprzebierał palcami po blacie biurka. Posłuchaj mnie, Helenko  powiedział po chwili. Wiesz,że zawsze chętnie w każdej sytuacji ci pomogę, ale terazzupełnie nie mogę zająć się tą sprawą.Mam szalenie pilnąrobotę.Właśnie wracam od Leśniewskiego, który domaga sięode mnie pośpiechu.Myślę, że trzeba, aby twoja siostra wzięładobrego adwokata.Zledztwo w tego rodzaju sprawach na ogółnie idzie błyskawicznie.Muszą zebrać solidny materiałdowodowy.Prokurator bez takiego materiału nie wystąpi zoskarżeniem.W pózniejszym etapie śledz twa może mógłbymsię włączyć, ale teraz naprawdę nie dam rady.Walczakowa chwyciła go za rękę. Stefan, błagam cię! Nie odmawiaj.To przecież syn mojejsiostry.Zrozum! Karol leży w szpitalu.Nie mam się do kogozwrócić.Ty jesteś naszym jedynym przyjacielem.Potem możebyć za pózno.Jestem przekonana, że Staszek nie popełniłzbrodni.To jakiś fatalny zbieg okoliczności.Zmiłuj się, Stefan!Pojedz tam, pogadaj.Z tobą będą się liczyć. Downar poruszył się niecierpliwie. To nie ma żadnego znaczenia, czy się będą ze mną liczyć,czy nie.Możesz być przekonana, że bez konkretnych dowodówwiny nic mu nie zrobią. Przypomnij sobie procesy poszlakowe.Kto jak kto.ale tychyba wiesz najlepiej, że poszlaki mogą być bardzo obciążające,a człowiek niewinny [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum