[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Dlaczego zgodziła się tutaj przyjść, nie wiedząc nawet kogo ma odwiedzić?Tymczasem zamiast wejść na oddział pediatrii ogólnej, Peter skręcił w stronę intensywnej terapii.Sala znajdująca sięna wprost dyżurki pielęgniarek miała przeszklone ściany.- Sprawdzę tylko kartę, zaczekaj chwilę - poprosił i wszedł do dyżurki.Po minucie był z powrotem.- Pójdziemy do Celeste Bowlan - powiedział.- Ma sześć lat i nikogo, kto by się nią opiekował oprócz pracownicysocjalnej i.mnie.Była w wypadku, który spowodował po pijanemu jej przybrany ojciec.Nie muszę nawetdodawać, że już nie wróci do tej rodziny zastępczej.Gdy ją przywieziono, miała ciężkie obrażenia, złamanykręgosłup, uraz jamy brzusznej.Nie mogłem jej od razu operować.Zaplanowałem operację na poniedziałek rano.Jejstan jest teraz stabilny, ale dałem jej lek uspokajający.Serce mi pęka z bólu - mówił dalej - kiedy patrzy na mnie tymidużymi ciemnymi oczami.Potrzebuje kogoś, kto by się o nią troszczył, odwiedzał ją.Choćby na piętnaście minut,pół godziny dziennie.Pomyślałem sobie, że skoro dysponujesz czasem.Violet nagle zrobiło się zimno.Znieruchomiała.- O co chodzi? - spytał.- Ja.ja nie jestem pewna, czy powinieneś był mnie tu przyprowadzać - wyjąkała Violet.- Dlaczego nie? - zdziwił się Peter.- Bo może nie chcę się w to angażować.- Dlatego że straciłaś pacjentkę? - domyślił się.- To też.Od tamtej chwili.wycofałam się.- Masz na myśli, że dystansujesz się od swoich pacjentów, czy tak?- Niewielu ich widziałam od tamtego czasu.- Celeste ma sześć lat i jest bardzo samotna - powiedział Peter.- Dobrze by jej zrobiło, gdyby od czasu do czasu ktośjej poczytał czy z nią porozmawiał.- Chodzi ci o wpływ psychiki na ciało? - Violet wiedziała, że niektórzy lekarze w to wierzą, inni nie.- Właśnie - przytaknął Peter.Najwyrazniej należał do tych pierwszych.Nie spuszczał wzroku z jej twarzy.Choć nie lubiła takich sytuacji, nie mogła tak po prostu obrócić się na pięcie iodejść.Peter intuicyjnie to wyczuwał. - Gdzie ona jest? - spytała.Wskazał jej drugą kabinę, nacisnął guzik i szklane drzwi się rozsunęły.- Doktor Clark? - usłyszeli słaby głosik dochodzący spośród plątaniny kabli i rurek.- Poczytasz mi? - spytała Celestei nagle Violet poczuła, że coś chwytają za gardło.- Chyba za pózno na czytanie, ale chciałbym, żebyś kogoś poznała.Violet podeszła do łóżka i popatrzyła na małą pacjentkę.Miała ogromne czarne oczy, długie proste włosy do ramion.Violet zapragnęła nagle wyszczotkować je, uko^ ić dziewczynkę, zrobić coś, co sprawiłoby, żeby mała poczuła siędobrze.I w tym właśnie tkwił problem, ponieważ lekarze nie zawsze mają taką moc.Zbyt często się o tymprzekonywała.- Jestem Violet - powiedziała łagodnie, dotykając ręki dziewczynki.- Doktor Clark powiedział mi, że nazywasz sięCeleste.To bardzo ładne imię.- Moja mamusia i tatuś je wybrali - oznajmiła z dumą dziewczynka i jej oczy napełniły się łzami.- Pani Gunth-ry mipowiedziała, że oni są w niebie.Ja też chcę tam iść.Do nieba.SERCE ZE ZAOTA49 50KAREN ROSE SMITHViolet poczuła ucisk w gardle.- Pani Gunthry pracuje w opiece społecznej.Zajmuje się Celeste - wyjaśnił Peter.- Jestem pewna, że mamusia i tatuś są z ciebie bardzo dumni.- Podeszła jeszcze bliżej i delikatnie pogładziła główkędziewczynki.- Dlaczego? - W oczach Celeste pojawiło się zainteresowanie.- Bo jesteś bardzo dzielna.Wiem, że obserwują cię i mają nadzieję, że poczujesz się lepiej.- Jak?W pracy nieraz stykała się z małymi pacjentami i wiedziała, że zadają niekończące się pytania, na które ona niezawsze zna odpowiedz.Dotknęła piersi dziewczynki.- Oni zawsze będą żyli w twoim serduszku i będą ci pomagać, żebyś była silna, dobra i szczęśliwa.- I żebym mogła znowu chodzić? - Celeste patrzyła na nią błagalnie.Tym razem Violet zerknęła na Petera.Nie wiedziała, jakie są rokowania.- Będziesz chodzić.- Peter zapewnił dziewczynkę z całym przekonaniem.- A oni będą patrzeć, jak to robisz.Trochęto potrwa, ale będziemy ci pomagać.- Peter zerknął na zegarek.- A teraz musimy już iść, żebyś mogła zasnąć.- Nie idz - szepnęła dziewczynka.- Wrócę - obiecał Peter.- Odwiozę tylko Violet, a potem przyjdę i chwilę z tobą posiedzę.Dobrze?- Dobrze - mruknęła Celeste i powieki same jej opadły.Violet nie mogła się powstrzymać, żeby nie pogładzić policzka dziewczynki.Pragnęła z całego serca coś dla niejzrobić i wiedziała, że znów ją odwiedzi.SERCE ZE ZAOTA51- Lek ją uśpił - wyjaśnił Peter, gdy wyszli z kabiny.- To najlepsze w tej sytuacji.- Może podbić serce - przyznała Violet przez ściśnięte gardło.- Rzeczywiście wrócisz?- Zawsze robię to, co obiecałem.Uwierzyła mu.Nie pamiętała, kiedy spotkała takiego mężczyznę jak on.Był uprzejmy i.diabelnie pociągający.- Chętnie znowu ją odwiedzę - powiedziała.- Liczyłem na to - uśmiechnął się [ Pobierz całość w formacie PDF ]

Archiwum